Forum Forum GONE Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Rozdział V
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum GONE Strona Główna -> GONE - to tylko ETAP / Archiwum 3.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
macik222
Różowy
Różowy


Dołączył: 13 Paź 2011
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 5/5
Skąd: Gdynia
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:31, 31 Lip 2012    Temat postu:

[Autostrada, WW]

Dobra niech się cieszy, że coś wymyślił pomyślał Ergo.
- To chodźmy...
Poszli do elektrowni i znaleźli jakieś napoje. Niestety brak jakiegokolwiek jedzenia.
- Nie mamy żarcia, a ja głodny jestem... - powiedział Ergo.
Blake zastanowił się. Mamy picie, nie mamy żarcia, a droga do przebycia.
- Może przynajmniej jakies pojazdy są. To pojedziemy na głodnego i się załatwi na miejscu jakies żarcie.
- W sumie to ci idioci nie zauważą nawet jak im coś ukradnę. - powiedział Ergo, ale miał już dość więc zaczął iść po autostradzie.
Blake chwilę pochodził sobie i znalazł dość fajne autko terenowe.
Po chwili dojechał do Ergo i spytał:
- Może dowiozę pana do najbliższego sklepu?
Idiota pomyślał Ergo, po czym powiedział
- Dobra jedziemy.
No i pojechaliśmy.
Dwie godziny nudnej jazdy potem - bo Ergo się musiał wysrać po drodze, dojechaliśmy do wioski wieśniaków.
- No i wysiadamy.
- Ja skoczę do sklepu po jakieś batoniki sramsy albo tłiksy.
Ergo poszedł do Ralph’s. Szedł i szedł, i szedł, i szedł. W końcu doszedł. Na straży stało dwóch chłopaków. Od dawna nie zabijałem, lepiej sobie poćwiczę na nich, bo jeszczę wyjdę z wprawy. Ergo miał bluzę z kapturem, tak więc jeden z chłopaków zapytał
- Coś ty za jeden? Po co tu przyszedłeś.
Ergo wiedział jak ich troche postraszyć. Zdjął kaptur. Zobaczył przerażenie w oczach tych chłopaków.
- E...E...E...Ergo
Próbowali uciec, ale Ergo nie mógł ich puścić wolno. Tego jeszcze nie próbowałem, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz. Chłopak zabrał całe powietrze z okolicy chłopaków. Byli w próżni.
- Hahaha. Genialnie. Teraz się duście wieśniackie gnidy! Wykrzyczał Ergo.
Biedni chłopcy nie mogli nic zrobić, a młody psychopata napawał się strachem w ich oczach. Patrzenie na nich było jak nektar bogów. Potem Ergo wziął kilka sramsów i tłiksów i poszedł do samochodu.

Zapoznaj się z pojęciem interpunkcji.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez macik222 dnia Wto 18:32, 31 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eldarion
Jr. Admin
Jr. Admin


Dołączył: 13 Paź 2011
Posty: 65
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 5/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:34, 31 Lip 2012    Temat postu:

[WW(PB)]
Ergo poszedł, a Blake wysiadł z auta i poszedł rozprostować nogi. Zauważył jakiegoś dzieciaka gdzieś 500 metrów od siebie. Trzymał on w rękach siatkę i śpiewał coś pod nosem. Blake, mimo iż nie wiedział, co jest w siatce, postanowił ją zdobyć. Krzyknął do dzieciaka:
- Ej, ty! Poczekaj!
I ruszył spokojnie w jego stronę. Chłopiec zauważył Blake’a, lecz zdziwiony nie zamierzał uciekać. Gdy Blake doszedł do chłopca, oznajmił ostrym tonem:
- Konfiskuję siatkę.
- Chciałbyś, wariacie! – odkrzyknął mu chłopiec i przyjął pozycję kolesia chcącego przywalić napastnikowi. Blake wbił mu do umysłu co zrobił? i przełamał opór.
- Siatka jest twoja, szefie – powiedział chłopiec oddając Blake’owi siatkę. Blake przyjął ją, następnie kazał chłopakowi iść za sobą. Poszli do wejścia sklepu.
- A teraz wejdź do sklepu i przynieś mi trochę prowiantu oraz coś do przegryzienia. Płać ze swoich – rozkazał Blake.
Chłopak posłusznie poszedł. Po 30 minutach wrócił z siatką zakupów i przekazał ją Blake’owi.
Blake uśmiechnął się. Następnie szybkim i sprawnym ruchem wymierzył i strzelił ze swojego pistoletu. Chłopak padł martwy. Następnie były przywódca COSE’a czekał na swojego przyjaciela, aż ten wróci. W siatce, którą wcześniej zabrał tamtemu chłopakowi, znalazł trochę jedzenia i jakieś rzeczy.
Po chwili przyszedł Ergo i pojechali do najbliższego pustego domu. Tam zrobili swoją tymczasową siedzibę.

G.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loki
Super Moderator
<b>Super Moderator</b>


Dołączył: 26 Maj 2010
Posty: 2001
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:37, 01 Sie 2012    Temat postu:

[pod elektrownią]

-Mam ją! - Kaisie Scaper wysoko podniosła zabrudzoną i znoszoną, płócienną torbę.
Dag podszedł do niej znudzonym krokiem, jednak jego oczy czujnie obserwowały teren.
-Śliczna. Aż dziw, że nikt jej nie zabrał - ironizował.
Dziewczyna prychnęła lekceważąco, zajęta gorączkowym przeszukiwaniem torby.
-Nie liczy się to co na zewnątrz, a to co w środku. Lepiej, żeby nadal tam było. - zdenerwowana wysypała zawartość na ziemię.
Pośród śmieci leżała niepozorna paczuszka ze starej, szarej chusty, którą można nazwać wręcz ścierką. Kai wyjęła z niej trzy pary skórzanych rękawic i triumfalnie pomachała nimi przed nosem Daggera.
Udawał, że nie robi to na nim wrażenia.
-Dobra, mamy magiczne rękawiczki. Wielkie mi halo.
-Żebyś wiedział. Odpowiednio wykorzystane dadzą nam wszystko co tylko sobie zechcemy.
-Lepiej wzięłabyś coś rzeczywiście przydatnego. O!, proszę bardzo. - chłopak podniósł składany nóż i otrzepał go starannie.
Kai spoważniała.
-Masz rację nóż jest nam niezwykle potrzebny. - odebrała mu narzędzie, rozłożyła ostrze i zaczęła się przeglądać w lustrzanej, metalowej powierzchni.
Teraz to chłopak prychnął. Podniósł z ziemi czekoladowego batonika i ruszył przed siebie.
Kai starannie schowała rękawice, zgarnęła do torby resztę rzeczy i pognała za przyjacielem, marudząc o gryza.


Słońce grzało niemiłosiernie, gdy przekraczali bramy Coates Academy. Niemiłosiernie pustej. Kai przeciągnęła się rozkosznie.
-Nie przypuszczałam, że będę tęsknić za tym miejscem. A teraz chcę tylko położyć się w moim pokoju i odespać to wszystko.
-Kochane więzienie. - zachichotał Dag, rozglądając się dookoła.
Szturchnął Kai.
-Ktoś odmalował domek starego Mose'a!
-Dużo ładniej teraz wygląda...
-Po co ktoś to zrobił?
-A kogo to odchodzi?
Dagger nadal przyglądał się domkowi. Od tej strony widoczny był tylko jego kawałek. Kaisie zaśmiała się głośno widząc jego podejrzliwą minę.
-Potem to zobaczymy, dobra? A teraz - spać. Jestem na nogach już drugą dobę.
I tak oto, zbłąkani wędrowcy, zniknęli w czeluściach głównego budynku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gaia
Elektrokinetyk
Elektrokinetyk


Dołączył: 10 Maj 2011
Posty: 1117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 0:19, 03 Sie 2012    Temat postu:

[PB]

Nieznośny ból brzucha wyrwał Felice ze snu. Usiadła gwałtownie, kątem oka zauważając drzemiącego na sofie Fade'a. Jęknęła i wybiegła z domu.
Powietrza.
Upadła na kolana obok samochodu i oparła dłonie o karoserię. Nie mogła złapać oddechu, poza tym czuła się tak, jakby miała zwymiotować.
-Uch!- nieokreślony dźwięk wydobył się z jej ust, gdy cierpienie przekroczyło tolerowany przez nią próg. Wbiła paznokcie w boczne drzwi i ze zgrzytem przesunęła je ku ziemi, by nie krzyknąć.
Ostrożnie wyciągnęła palce ze zdewastowanego metalu. Ból zelżał. Westchnęła głośno i podciągnęła koszulkę, ale brzuch wyglądał normalnie.
-Cholera- wymamrotała. -Nie wiem, co to było, ale nigdy więcej.
-Och...-usłyszała nad sobą pełen przerażenia szept. -Och, kochanie...
Spojrzała ze zdziwieniem na stojącego przed nią Fade'a. Cały się trząsł, a w oczach lśniły łzy.
-Nic mi nie jest- odparła cicho.
Chłopak uklęknął i jednym silnym ruchem ręki pchnął ją na ziemię.
-Fa...
Zbliżył twarz do porysowanych drzwi i pogładził je delikatnie. Nagle obrócił się w stronę Felice i przygwoździł za szyję do ziemi. Nie wiadomo skąd wydobył scyzoryk.
-Zapłacisz mi za to- powiedział drżącym głosem. Ostrze zawisło nad policzkiem dziewczyny.
Spróbowała użyć mocy, ale ledwo mogła oddychać.
-F...Fade...to tylko...
-Tylko co?- zapytał gniewnie. -Tylko samochód? Chciałaś powiedzieć, że to tylko samochód?- wykrzyknął.
Wrzask rozdarł nocne niebo, kiedy nóż po raz pierwszy rozciął skórę tuż pod okiem Felice. Potem słychać było już tylko szloch i śmiech.

Zostawił ją skuloną na trawie, z krwawymi łzami spływającymi po twarzy. Trzy pionowe, precyzyjne, głębokie i zadane w rozpaczy sznyty znaczyły jej rysy na lewym policzku, a trzy na prawym. Otarła je rękawem, rozmazując czerwoną substancję.
-Mam nadzieję, że chociaż apteczkę zostawiłeś.
Podniosła się i chwiejnym krokiem wróciła do domu.

Rano odważyła się spojrzeć w lustro. Natychmiast odwróciła wzrok. Sumienie najwyraźniej przewidziało jej plany.
Nie, powiedziało kategorycznie, nie możesz.
Dlaczego nie?
To samolubne. Obiecałaś mu, że nigdy więcej go nie dotkniesz.
To on musi dotknąć mnie.
I że się do niego nie odezwiesz.
Rozmowa nie jest potrzebna.
Sprawisz mu ból.
Czasem nie ma innego wyjścia.
Nie wiesz, gdzie jest.
Poszukam.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gaia dnia Pią 0:24, 03 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vringi
Game Master
Game Master


Dołączył: 01 Cze 2010
Posty: 452
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 2/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:36, 03 Sie 2012    Temat postu:

[Domek Mosse'a]

James siedział na bujanym fotelu słuchając muzyki z MP3'ki znalezionej w internacie CA. Właśnie w tej chwili wsłuchiwał się w piosenkę zespołu Lordi.
- Who's your daddy,
say , who's your daddy?
Who puts you in your place?
Who's your daddy,
bitch, who's your daddy?
Surrender and obey, who's your daddy?

Podśpiewując pod nosem, oczami wyobraźni widział, obejrzany dawno temu teledysk tej piosenki.
Myślami wrócił do wczorajszej nocy, kiedy to wybrał się do Coates w poszukiwaniu czegoś przydatnego. Stąd też miał MP3, kilka nowych książek i butelkę wina.
Uśmiechnął się pod nosem, przypomniawszy sobie Kaisie i jej przyjaciela śpiących w pokoju nauczycielskim. Uleczył chłopaka i dziewczynę, i wymknął się zabierając gazetę leżącą na stole.
James otworzył oczy i dostrzegł w oddali zarys jakiejś postaci.
Felice? Nie. Niemożliwe, prawda?
Zmienił piosenkę i ponownie zamknął oczy.
- I'm over it
You see I'm falling in the vast abyss
Clouded by memories of the past
At last, I see.
I hear it fading
I can't speak it
Or else you will dig my grave
We fear them finding
Always whining
Take my hand now
Be alive
- White otworzył oczy i ujrzał przed sobą Felice.
Podniósł się z fotela i zaniósł się śmiechem.
- Usiądź, proszę - powiedział wskazując jej fotel. Dziewczyna z pewną dozą rezerwy usiadła, patrząc jak James rozkłada się wygodnie na ziemi.
Przez chwilę panowała cisza. No prawie, bo James nucił pod nosem jeden z ulubionych kawałków.
W końcu spojrzał jej w twarz i zdjął z głowy czapkę.
- Nie mogę wrócić do Perdido, bo mnie ukamienują. To nawet zrozumiałe, po tym co zrobiłem. W okolicach gór kręci się pełno kojotów, a nad jeziorem jest Chris - przysunął się bliżej niej i oparł podbródek o oparcie fotela. - Gdy się poznaliśmy byłem tylko rzeczą. W miarę jak z tobą przebywałem, zacząłem czuć się jakbym miał prawo żyć. Dla siebie. Dla kogoś. Potem zniknęłaś, zostawiając mnie samemu sobie. To wcale nie pomogło.
Zamknął oczy i zamilkł na chwilę, zawieszając swoją dłoń nad jej nadgarstkiem.
- Nie mogę cię dotknąć, ale ty mnie tak. Daj się uzdrowić - powiedział, przechylając głowę na bok. Spojrzał jej w oczy, przygryzając przy tym wargę. - Nie musisz więcej milczeć. Nieważne jak bardzo będzie bolało, chce być z tobą. Nie obchodzi mnie, czy mnie nienawidzisz, czy się mną brzydzisz.
Nachylił się nad nią gromiąc ją wzrokiem.
- Mam gdzieś co sobie myślisz. Będę za tobą ciągle szedł. Pomogę ci jeśli będzie taka potrzeba. Nie uwolnisz się ode mnie.
Przesadzasz. Opanuj się!
Złapał jej twarz w dłonie i przysunął do swojej własnej.
- Chce być z tobą - objął ją, chowając twarz w jej włosach. - Twój ruch.
Przesadziłeś.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gaia
Elektrokinetyk
Elektrokinetyk


Dołączył: 10 Maj 2011
Posty: 1117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:19, 05 Sie 2012    Temat postu:

[CA]

Felice stała bez ruchu, oszołomiona jego słowami.
Mój ruch? A mam wybór?
Ze zdumieniem stwierdziła, że James dorównuje jej wzrostem, a może jest nawet odrobinę wyższy. Przeciągnęła palcami po policzku, czując, że dłonie chłopca przywróciły mu dawną gładkość.
Chwyciła go za rękę, ale nic nie powiedziała.

Pół godziny zajęło jej podjęcie decyzji. Siedziała po turecku na podłodze przed Jamesem, gdy odezwała się po raz pierwszy.
-Nie.
-Nie?- drgnęła mu warga.
-Nie-powtórzyła ostrożnie. -To by było nie w porządku wobec ciebie.
Uniósł pytająco brwi.
-Chcę tu zostać. I zrobię to, jeśli mi pozwolisz. Nieważne, co uczyniłeś, bo ja nie jestem lepsza. Ale nie mogę ci niczego obiecać, dopóki nie dowiem się, co z Kaisie. Zorganizujmy to uczciwie.
-Co ma do tego Kai?
-Ona trochę...namieszała.
Mina Uzdrowiciela wskazywała na to, że wciąż nie rozumie.
Fel westchnęła.
-No wiesz, tutaj- popukała się w skroń.
James patrzył na nią z niedowierzaniem. Po chwili musnął jej klatkę piersiową.
-Tu też?- wyszeptał.
-Właśnie tego chcę się dowiedzieć- uśmiechnęła się smutno. -A mimo to mam czelność prosić cię, by tu zostać. Strasznie mi ciebie brakowało.
Położyła głowę na kolanach chłopca.
-Tak jest dobrze- mruknęła, czekając aż ją zrzuci. -Lubię z tobą leżeć na ziemi.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gaia dnia Pią 21:40, 17 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vringi
Game Master
Game Master


Dołączył: 01 Cze 2010
Posty: 452
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 2/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:20, 10 Sie 2012    Temat postu:

[CA]

- Ja też. Ja też
James wpatrywał się w Felice, bijąc się z myślami.
Powiedzieć jej, czy poczekać jeszcze chwilę?
Spojrzał jej w oczy i odsunął ją od siebie.
- Kaisie jest w Coates.
Felice wbiła w niego wzrok.
- Idź, jeśli chcesz. Ja tu poczekam.
Dziewczyna spojrzała na niego, a on dostrzegł w jej wzroku... niepewność?
Niech idzie. Niech idzie. Niech idzie.
Felice powoli podniosła się z podłogi i ruszyła w stronę wyjścia.
Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi westchnął cicho.
Kai. Co ja do diabła wyprawiam?
Zakrył twarz dłońmi śmiejąc się pod nosem.
- Ale ty jesteś głupi? Przecież to nic nie szkodzi.
Podniósł się, podpierając się na kolanach. Cały czas się śmiał się, wbijając wzrok w dłonie. Wyprostował się i otarł ślinę grzbietem dłoni. Usiadł na wygodnym fotelu i ponownie uruchomił MP3-kę.
Nie wybaczę im tego upokorzenia. Pobili mnie, obcięli włosy i zabetonowali ręce.
Zabije! Zabije! Zabije!

Przypomniał sobie tamtejszą siłę zbrojną, a także kilku silnych mutantów.
Jaskier i Cassandra. Być może Angela i Miki. Jest także dziewczyna, podpalająca przedmioty za pomocą myśli. Być może więcej.
Ponadto cała broń z Perdido Beach.

Zaklął pod nosem i zabębnił palcami w oparcie fotela w rytm melodii.
- Nie mogę ich po prostu zabić - wycedził przez zęby. - Nie dam rady.
Więc co mam zrobić?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kira
Super Szybki
Super Szybki


Dołączył: 25 Paź 2011
Posty: 405
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 14:12, 10 Sie 2012    Temat postu:

[CA]
Ktoś tu jest.
Widziała ich. Chłopak i dziewczyna, starsi od Elizabeth. Ich twarze wydały jej się znajome, ale nie mogła sobie przypomnieć kim są.
Co robić?
Nie chciała, żeby ją zobaczyli. Nie bała się, ale nie miała ochoty poznać ich bliżej.
Kim oni są?
Może zna ich ze szkoły? Jak przez mgłę pamiętała ludzi z Coates, nigdy im się nie przyglądała, a tym bardziej nie rozmawiała z nimi.
Wątpiła w to, że oni ją pamiętali, ale wolała nie ryzykować. W szkole nie należała do osób lubianych i często była obiektem drwin. Nie chciała, żeby te okropne rzeczy znów się jej przytrafiły, więc postanowiła ukrywać się przed przybyszami.
Mam nadzieję, że nie zostaną tu długo...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kira dnia Pią 14:32, 10 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Robal
Kameleon
Kameleon


Dołączył: 18 Lip 2012
Posty: 64
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraina Nieogarów
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:36, 12 Sie 2012    Temat postu:

[CA]

Nick siedział sobie właśnie na swoim skrzypiącym łóżku. Myślał. Nie rozumiał, dlaczego jego kuzynka jest aż tak zakręcona. Martwił się w pewnym stopniu o nią. W każdej chwili mogła zrobić jakieś głupstwo. Gdyby coś poważnego jej się stało, na pewno obwiniałby siebie. Nie wybaczyłby sobie tego.
A może powinienem w większym stopniu się nią zainteresować?
Wstał i ruszył korytarzem do drzwi wyjściowych. Skręcił w prawo i zobaczył wysokie, potężne drzewo. Korona tej rośliny kończyła się dokładnie na wysokości okna pokoju Elizabeth. W dzieciństwie zawsze lubił chodzić po drzewach, lecz teraz nie robił tego dla rozrywki tylko dla dobra swojej kuzynki. Stanął przy pniu drzewa i wysoko skoczył. Udało się... chwycił się gałęzi i energicznie podciągnął. Był już jakieś 3 metry nad ziemią. Do okna było jeszcze ok. 5 metrów. Wspinał się uważając na każdy ruch swoich nóg i rąk. Gdy był już na wysokości swojego celu, wygodnie usadowił się na długiej gałęzi i zaczął obserwować. Elizabeth siedziała na podłodze opierając się o zamknięte drzwi. Na policzku miała czerwoną ranę, natomiast w ręce scyzoryk, którym bawiła się jak kot kłębkiem wełny.
Czasami nie wierzę, że jest z mojej rodziny.
Nagle gałąź zaszeleściła, a Elizabeth podniosła głowę, wpatrując się w Nicka.
- Nick, co ty tutaj do cholery robisz? Podglądasz mnie?!- krzyczała zdumiona.
- Skądże... ja tylk....
Nagle gałąź runęła z całym impetem na ziemię, urywając zdanie. Nick leżał jak długi wśród liści i gałązek. Był nieprzytomny. Właśnie zleciał z wysokości około 8 metrów na twardą ziemię. Z wargi leciała mu krew, najprawdopodobniej przygryzł ją sobie zębami, gdy spadał.
Elizabeth z przerażeniem patrzyła z góry na Nicka. Krzyczała i ruszyła do drzwi swojego pokoju.

G/T


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Robal dnia Nie 17:44, 12 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gaia
Elektrokinetyk
Elektrokinetyk


Dołączył: 10 Maj 2011
Posty: 1117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:49, 18 Sie 2012    Temat postu:

[CA]

Felice oparła się plecami o drzwi chatki Mose'a i spróbowała uspokoić oddech.
Co ja wyprawiam? Dlaczego to nie może dotyczyć kogoś innego?
Niespiesznym krokiem skierowała się w stronę Coates, bijąc się z myślami.
Chcę tam zostać. Z Jamesem jest bezpiecznie. On naprawdę wierzy w to, że mnie kocha. Dlaczego mi to nie wystarcza?
Rozejrzała się po pustym korytarzu.
-Kai?
Co ja mam jej niby powiedzieć?
-Cześć, Kaisie- powiedziała na próbę. -Obściskuję się z Uzdrowicielem, ale nie jestem pewna, czy to to, czego szukam. Masz coś przeciwko bieganiu od ciebie do niego i z powrotem?
Uśmiechnęła się gorzko do samej siebie.
-Jak mogłaby odmówić?

Po dwudziestu minutach bezcelowego krążenia między pokojami usiadła przed kominkiem w apartamencie dyrektora.
Nie mogę wrócić do niego z czystym sumieniem, dopóki nie porozmawiam z tą zołzą, która mi rujnuje życie.
Objęła kolana ramionami i ze zdziwieniem zauważyła kolorowe muminy na żaluzjach przesłaniających okna.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gaia dnia Pią 10:39, 24 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loki
Super Moderator
<b>Super Moderator</b>


Dołączył: 26 Maj 2010
Posty: 2001
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 4:30, 23 Sie 2012    Temat postu:

Uwaga. Ten post powstał na obozie. Jest absurdalny i nieprzeznaczony dla dzieci. Brakuje w nim przecinków, których nie mam zamiaru uzupełniać, bo czytam go spod przymrużonych powiek. Powtarzam, że nie było w tym mojego udziału. Gadzieje. To chore.
Ona kłamie.

Kaisie zorientowała się, że jej rana na kostce zniknęła dopiero, gdy Dag się obudził.
-James - zawyrokował tamten.
-Teraz pewnie jest już daleko - Kai skrzywiła się nieprzyjemnie. - Nie odzyskam swojego Vogue.
Czuła się zła również z innego powodu. Coates Academy było tylko przystankiem w drodze. Czekały ją jeszcze długi marsz do Perdido, poszukiwanie Jaskra oraz uśmiercanie go w szybki, wyrafinowany i skuteczny sposób.
Kupa roboty.
-Mam interes i będziesz mi zawadzał. Powiem ci, co zrobisz...


Do plecaka spakowała składany nóż, bandaże i cienki kocyk. Jednak nadal nie miała tego co najważniejsze - jedzenia.
Nigdy wcześniej nie była w prywatnym apartamencie głównego dyrektora. O miejscu tym krążyły legendy - nie wiedziała czy chociaż część z nich jest prawdziwa, ale niemal na pewno miał u siebie jakieś zapasy.
Cichutko uchyliła drzwi, starając się nie robić hałasu. Wślizgnęła się do środka i bezgłośnie przekręciła klucz w zamku. Pokój był prosty, ale przytulny dzięki kominkowi w kącie. We wnętrzu panował półmrok powodowany na wpół zaciągniętymi żaluzjami w muminy. Za oknem mignął jej wielbłąd. Gdyby przyjrzała mu się uważniej, zauważyłaby trawę na jego grzbiecie i dwa kolana w tylnej nodze.
Wygląda jak Karol. - pomyślała.
Pod ścianą stało niewielkie akwarium - pływał w nim wieloryb z pokerową twarzą i kością w głowie.
Urocze...
Dopiero po chwili zauważyła Felice na dywaniku przed kominkiem. Mimowolnie uśmiechnęła się.
-Śledzisz mnie, kochanie?
Fel drgnęła zaskoczona. Nie odwracając głowy mruknęła coś pod nosem.
Kai przysiadła na piętach tuż obok niej.
-Powiedz to tak, żebym zrozumiała.
-Ile jeszcze razy będziesz mnie niepokoić bez potrzeby?
-To moje hobby, gadzinko - uśmiechnęła się olśniewająco - Czyżbym przeszkadzała Jamesowi i tobie w waszych namiętnościach?
Odpowiedziała jej wzrokiem pełnym niedowierzania zmieszanego z gniewem.
W jednej chwili Kai znalazła się na drewnianej podłodze z unieruchomionymi nadgarstkami i ciężarem Fel na podbrzuszu.
-Nie kpij ze mnie *- wysyczała jej prosto do ucha.
Przez chwilę była kompletnie oszołomiona. A potem spokojnym tonem odparła:
-Jeśli będziesz tak reagować, mam zamiar kpić z ciebie bardzo, bardzo często.
-Czego chcesz? - warknęła czerwieniąc się delikatnie.
Kai podciągnęła kolana do klatki piersiowej. Jedną nogą oplotła jej kark, drugą wepchnęła pod pachę, dynamicznym wyrzutem bioder w górę pozbawiła ją równowagi i przewaliła na ziemię. Chwyciła jej przegub, zacisnęła na nich palce, napięła mięśnie i wycedziła:
-Wystarczy jeden mój ruch, a twój łokieć zamieni się w miazgę.
Fel westchnęła głośno, rozluźniła się i w akcie frustracji zamknęła oczy.
-Najpierw zrób coś dla mnie - przyciągnęła Kaisie dla siebie i wtuliła się, obejmując ją w pasie.
Kai nieśmiało pogłaskała ją po włosach. Z zaskoczeniem zauważyła, że jej ramionami wstrząsa tłumiony szloch.
-Po prostu... Tak bardzo... Wydaje mi się...
-Lepiej zajmij usta czymś innym - zamruczała Kai i wpiła się w jej wargi.
Fel rozpaczliwie oddała pocałunek, oplatając jej szyję, przylegając doń swoim ciałem. Przetoczyły się na dywanik, ani na chwilę nie zwalniając uścisku. Kai zanurzyła palce w rudych pasmach Felice. Tamta szybkim ruchem otarła mokry ślad z policzka, po czym wsunęła dłoń pod koszulkę hipnotyzerki. Kaisie czuła na plecach ostre pazury znaczące jej skórę. Zaśmiała się cicho.
-Kiedy się podniecasz, twój język gadzieje?
W odpowiedzi Fel wysunęła swój wężowy język i zasyczała. Kai polizała go figlarnie. Meduza gwałtownie przyciągnęła ją do siebie, podgryzając jej szyję. W odpowiedzi Kaisie przesunęła swoją dłoń z pleców Felice na jej brzuch i powoli wsuwała ją za pasek spodni. Usłyszała trzask i wzdrygnęła się, gdy jej bluzka pękła na plecach, a pomiędzy łopatkami powstały krwawe bruzdy. Kai zlizała z policzka Fel ostatnią, zapomnianą łzę. Przez dłuższą chwilę tylko wpatrywały się w się w siebie, oddychając ciężko.
-I nawet nie musiałam cię hipnotyzować - wysapała cicho.
A potem ponownie złączyły się w namiętnych pocałunkach, a ich mokre od potu ciała przewaliły się na zimne deski podłogi.



*-nie ma papieru


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Sob 12:35, 25 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kira
Super Szybki
Super Szybki


Dołączył: 25 Paź 2011
Posty: 405
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:18, 25 Sie 2012    Temat postu:

[CA]
Elizabeth wybiegła z pokoju modląc się w duchu, żeby żaden z intruzów nie usłyszał jej wcześniejszego krzyku i tego, że Nick spadł.
Bała się o kuzyna. Upadek z takiej wysokości mógł skończyć się conajmniej złamaniem którejś części ciała.
Czy to możliwe, żeby skręcił kark?... Nie, na pewno nie.
Przebiegła przez korytarz i zbiegła ze schodów. Zatrzymała się przed drzwiami wejściowymi szkoły. Ogarnął ją okropny strach przed tym, co może tam zobaczyć.
Dlaczego się boję? Przecież na własne oczy widziałam ludzkie wnętrzności, więc coś takiego nie powinno budzić mojego strachu...
Wzięła głęboki oddech i pchnęła drzwi, po czym rzuciła się biegiem w stronę okna swojego pokoju. Widok, który tam ujrzała sprawił, że wypuściła westchnienie ulgi. Nick był nieprzytomny, ale oddychał i wyglądał całkiem zdrowo. Oprócz jego lewej nogi, która była wygięta pod dziwnym kątem.
Cóż, najważniejsze, że żyje.
- Nick, obudź się! - krzyknęła i uderzyła go w twarz. Powtórzyła to kilka razy i w końcu odzyskał przytomność. - Nie powinieneś mnie tak straszyć, wiesz?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kira dnia Sob 12:19, 25 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Robal
Kameleon
Kameleon


Dołączył: 18 Lip 2012
Posty: 64
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraina Nieogarów
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:42, 25 Sie 2012    Temat postu:

[CA]

Elizabeth siedziała w swoim pokoju, nad cierpiącym Nickiem leżącym na łóżku.
- Aaaagrh! Widzisz co przez ciebie muszę przeżywać?!- wykrzyknął.
- Nie miej do mnie tłumoku pretensji. Ja cię na te głupie drzewo nie pchałam.
Nick zwijał się z bólu. Nie miał teraz wielkiej ochoty na kłótnie ze swoją psychopatyczną kuzynką. Wiedział, że takie awantury nie kończą się najlepiej, szczególnie dla niego. Patrzył kątem oka na swoją zmiażdżoną nogę. Była cała od krwi, a w nie których miejscach było widać mięso z jego uda. Nigdy na oczy nie widział tylu krwi w jednym miejscu. I nie przypuszczał, że taki widok spotka go w takich okolicznościach.
- Wiesz co Nick... nie wygląda to najlepiej- rzekła Elizabeth.
- No co ty mi powiesz?!
- Chyba będzie to trzeba jakoś, bo ja wiem, opatrzyć czy coś w tym stylu.
- Tak, chyba masz rację- odrzekł sarkastycznie Nick.
- Nie martw się, ale tę twoją, no wiesz, nogę trzeba by chyba odciąć.
- Co?! Czyś ty zdurniała... jak niby wyobrażasz sobie, kogoś bez nogi w ETAPie? Taki ktoś nie przetrwa dnia.
- Czyli wolisz chodzić z nogą, która składa się z samych kości i skóry. Bo tak to niestety wygląda!?
- Wiesz co? Ja już się nie odzywam.
Znalazła się kurde lekarka.
- Tracisz coraz więcej krwi. Nick, na prawdę ciężko będzie uratować ci tą nogę.
- Aaa, ale boli!- wykrzyknął.
- Poczekaj tu, nigdzie się nie ruszaj, biegnę po moje "narzędzie".
- Nie mam zamiaru uciekać- odpowiedział.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Robal dnia Nie 13:24, 26 Sie 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vringi
Game Master
Game Master


Dołączył: 01 Cze 2010
Posty: 452
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 2/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:28, 01 Wrz 2012    Temat postu:

[CA]

James chodził korytarzami Coates Academy poszukując jakichś broni, które mogli pominąć ludzie Chrisa, podczas przeprowadzki nad jezioro.
Nie no, świetnie. Czy Christopher naprawdę jest tak skrupulatny?
Uzdrowiciel westchnął ciężko i poprawił zimową czapkę, którą zakrywał ogoloną głowę. Rozejrzał się wokoło, podszedł do drzwi i chwycił klamkę, otwierając drzwi.
Już na pierwszy rzut oka chłopak domyślił się, że pokój należy do dziewczyny. Poza tym wyraźnie wyróżniał się leżący na łóżku chłopak ze złamaną noga.
- Ktoś ty? - zapytał tamten, próbując się podnieść. Zaraz jednak musiał zaniechać tego działania, z powodu bólu jaki dostarczała mu ranna kończyna.
- Boli, co? - zapytał White, podchodząc powoli do chłopca. Tamten jedynie kiwnął głową, gdy James kucnął przy nim i dotknął jego ranny opuszkami palców. Tamten cicho syknął, ale zaraz ucichł, gdy Uzdrowiciel wziął się za robotę.
W miarę jak kość sama się nastawiała, a ból znikał, mina tamtego wyrażała coraz większe zdziwienie.
Gdy noga była już w doskonałym stanie, James otrzepał dłonie i wyszedł z pokoju zagłębiając się w mroczne korytarze szkoły.
Trzy pokoje dalej znalazł dwa pistolety maszynowe KGP-9. Na jego twarzy zagościł złowieszczy uśmiech i już po chwili zanosił się psychopatycznym śmiechem, drżąc z podniecenia.

*10 minut później*
Jak w transie wpadł do apartamentu dyrektora zatrzaskując za sobą drzwi. W dłoni trzymał długi japoński nóż, który znalazł w jednej z toalet.
Ten ociekał krwią samotnego kojota, na którym przetestował swoją nową broń maszynowa.
W drugiej dłoni trzymał odciętą głowę martwego kojota, która jeszcze ociekała krwią.
Cały czas śmiał się pod nosem wbijając radosny wzrok w nóż.
Dopiero po chwili uświadomił sobie, że zanosi się śmiechem w obecności owiniętych w koc Kaisie i Felice. Spojrzał na nie obłędnym wzrokiem, przechylając głowę na bok niczym mały piesek, po czym uniósł do góry dwa pistolety.
- Patrzcie co znalazłem! że też ktoś wyrzucił te cudeńka - tamte nadal wpatrywały się w niego. Felice z niepokojem i troską, Kaisie z kpiną i nutą wesołości.
- No, piękne - odparła Kai, uśmiechając się słodko. Kiwnął głową i wycelował spust w kominek.
- Prawda? Żebyście widziały jak rozpruło tego kojota.
Wtedy uniósł głowę dzikiego psa, na co obydwie dziewczyny wydały pełen obrzydzenia głos. James wystawił język do głowy i rzucił nią na szczyt szafy.
- Gol - przyłożył zakrwawione palce do ust i zacisnął na nich zęby. - Teraz chyba mam czym zabić Jaskra.

Kataną!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gaia
Elektrokinetyk
Elektrokinetyk


Dołączył: 10 Maj 2011
Posty: 1117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:52, 01 Wrz 2012    Temat postu:

[CA]

Kiedy zaskoczenie związane z nagłym przybyciem Jamesa minęło, groza sytuacji zalała umysł Felice. Na policzki wstąpił rumieniec i zdała sobie sprawę z tego, że jeszcze nigdy nie znalazła się w tak żenującym położeniu.
On chyba niczego nie zauważył.
-Wyjdź-wymamrotała w podłogę, nie patrząc na Jamesa.
-Co?
-Kazała ci wyjść- powtórzyła uprzejmie Kaisie.
-Ale...
Felice zaklęła cicho i James pospiesznie się wycofał.
-Ale czekam tu na was!- zawołał niepewnie zza drzwi.
Kai uśmiechnęła się promiennie.
-Nie masz jeszcze dosyć?
Meduza ukryła twarz w dłoniach.
-Ty też wyjdź, błagam.

Słyszała ich przytłumione głosy, kiedy ubierała się pospiesznie.
Nie wierzę. Nie zrobiłam tego. Nie, nie, nie.
Zerknęła na swoje rozczochrane odbicie w szybie, czując się wyjątkowo podle.
-...zabić go szybko- dobiegło z korytarza.
Westchnęła i wyszła z pokoju, ale nikogo tam już nie było.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gaia dnia Sob 19:56, 01 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loki
Super Moderator
<b>Super Moderator</b>


Dołączył: 26 Maj 2010
Posty: 2001
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:54, 05 Wrz 2012    Temat postu:

[CA]

Wypełzła za drzwi, jedną ręką pośpiesznie wciągając pogniecione i lekko poniszczone ubranie. W drugiej ściskała swój plecak.
-James, słuchaj... - zaczęła, zatrzaskując drzwi, ale nim skończyła... trudno powiedzieć co było pierwsze - ostrze noża na podbródku, czy lufa skierowana w stronę jej piersi.
-Żadnej hipnozy - wysyczał chłopak.
Kaisie uśmiechnęła się szeroko, tak niewinnie jak tylko potrafiła.
Czyli nie chodzi o to, że sypiam z twoją dziewczyną?
-To da się zrobić. No, chyba, że masz zamiar zabić go szybko.
Tamten opuścił broń, ale nadal miał podejrzliwą minę.
-Chodzi o Jaskra, oczywiście. Też miałam zamiar iść go zabić, ale coś mnie zatrzymało. - złapała tamtego za ramię i pociągnęła szkolnym korytarzem.
-Co ci zrobił? - zainteresował się James.
Kai skrzywiła się. Dzielenie się informacją o martwych członkach COSE nie było dobrym pomysłem. Mógł uznać to za dobrą nowinę, wręcz poprzeć Jaskra. Zresztą, z takimi to nigdy nic nie wiadomo - w końcu rzuca zakrwawionymi łbami martwych zwierząt.
Skręcili za róg.
-Przez niego mój chłopak nie żyje. - zdecydowała się na półprawdę, zaserwowaną w zestawie z posępną miną i smutnym westchnieniem -A co z tobą, rudziel... Co z twoimi włosami?
James mocniej nasunął czapkę na czoło. Zrobił to takim ruchem, że Kai postanowiła nie drążyć tematu.
-Mój kumpel tu jest, pamiętasz Daga? Uzdrowiłeś go dziś, gdy spaliśmy. Pójdziemy do niego, poproszę, żeby zajął się Felice.
W odpowiedzi dostała tylko skinienie głowy. Zajęła się swoją krzywo zapiętą koszulą. Dopiero po rozmowie z Dagiem, kiedy już wychodzili w budynku coś ją tknęło. Zmierzyła Jamesa podejrzliwym wzrokiem.
-Oddasz mi jeszcze moje Vogue?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum GONE Strona Główna -> GONE - to tylko ETAP / Archiwum 3. Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin