Forum Forum GONE Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Wasze wrażenia [spoilery]
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum GONE Strona Główna -> Faza szósta: Światło
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Diana_Ladris
Kameleon
Kameleon


Dołączył: 14 Mar 2011
Posty: 97
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:23, 04 Lip 2013    Temat postu:

Właśnie skończyłam czytać "Światło... Chociaż książka jest nieco krótsza od pozostałych części, zdecydowanie najciekawsza, ale i najbrutalniejsza. Gaia wyrządziła w ETAPie tyle zła; aż mi się płakać chciało, gdy zabijała te dzieci jedno po drugim. A to, co zrobiła nad jeziorem to już w ogóle - staszna rzecz. Zginęło tyle fajnych bohaterów. Brianna, Dahra.... no i mój ulubiony Caine. Ryczeć mi się chciało podczas jego ostatniej rozmowy z Dianą. Wtedy już było wiadome że umrze. Tak mi go cholernie szkoda. By the way... Mnie też wkurza Astrid. Po prostu. Nie lubię jej i jak dla mnie to mogłaby zginąć. Muszę się przyznać, że się cieszyłam gdy Drake ją znalazł w ruinach kościoła, a potem torturował. Jakoś nie mogłam się doczekać tej chwili, odkąd Drake zapowiedział Gai, że po nią pójdzie. Tak. Mam dziwny umysł xD
Żałuję, że nie poznałam dalszych losów takich bohaterów jak Toto i co się stało z Taylor? Tak błyskawicznie przeczytałam ten tom - mój błąd. Z drugiej strony książki Granta tak wciągają, że nie da się ich czytać 'wolno' i po prostu nie mogłam się oderwać, dopóki się nie dowiedziałam jak skończy się ETAP.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gaia
Elektrokinetyk
Elektrokinetyk


Dołączył: 10 Maj 2011
Posty: 1117
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:12, 08 Lip 2013    Temat postu:

Nie będę się rozpływać.
Zakończenie było... poprawne. Elementy negatywne i pozytywne jakoś się tam mniej więcej zrównoważyły. Nazwałabym je też przewidywalnym i w dużej mierze naciąganym.
Plus dla odkupienia grzechów Caine'a i historii Edilia.
Minus dla wielkiej kariery Alberta, 'zrzeknięcia się praw rodzicielskich' Connie i prawnej pełnoletności Sama, pogrubiony minus dla idyllicznej wizji wspólnego mieszkanka Astrid i Diany.
Pojawiło się wiele nieścisłości i- szczerze- nie doczekaliśmy się rozwinięcia tych wątków, o których tyle rozprawialiśmy. Ale nie trzymałam książki na wyciągniętych ramionach i nie wpatrywałam się w nią ze skrajnym oburzeniem jak w przypadku Ciemności: w pewien sposób wszystko znalazło się na swoim miejscu.
W skrócie: dupy nie urywa. To cytat, więc proszę mnie nie potępiać za brzydkie słowa.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sammy22
Odczytywacz
Odczytywacz


Dołączył: 04 Kwi 2011
Posty: 186
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zielona Góra, lubuskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:44, 11 Lip 2013    Temat postu:

Może nie rozpiszę się jak Wy kochani, ale też chciałabym conieco dodać od siebie.
Przede wszystkim zacznę od tego, że nigdy wczesniej żadna książka nie zrobiła na mnie tak ogromnego wrazenia. Może to zbyt banalne co napiszę, ale kiedy tylko przeczytałam pierwsze zdanie w "Niepokoju" wiedziałam, że się zakocham w całej serii. I co? Nie myliłam się.. Jeżeli w ogóle książka, geniusz autora, postacie, miejsca etc. potrafią zawładnąć sercem człowieka, to z moim własnie tak się stało. Ale przejdę do tresci "Światła"
Przede wszystkim piorunujące wrażenie wywołał na mnie dynamizm wielu postaci. Uwielbiam Caine'a, który poprzednio nie zbyt mnie do siebie przekonywał. Sam. Nasz Sammy. Wbrew pozorom zmężniał jeszcze bardziej niż w poprzednich częsciach, nie sądzicie? Edilio. Rany, kocham tego człowieka. Aż chciałąm płakać, jak przez chwilę wydawało się, że żę odeslą go z kraju.. Astrid. Na początku miałam mieszane uczucia co do niej. Na końcu stała się jedną z moich ulubionych postaci. Uwielbiam w niej pewnosć siebie połączoną z trzeźwoscią umysłu. Uwielbiam ten kontrast widoczny miedzy nią, a Samem. Quinn jest niesamowity. Ale mało go było w tej częsci. Lana mnie irytowała i jednoczesnie zachwycała. Diana. O rany, co za zmiana.. Uwielbiam tą parę. Strasznie, strasznie.. Nieuchwyty, niepokonany Drake. A jednak sie złamał. Gaia trochę go przyćmiła w tej częsci.
Brianna. Jack. Orc. Dahra.. No jak tu ich nie kochać? "LOL".
Każda z potaci ma w sobie cos co sprawia, że staje się dla mnie tak bardzo sentymentalna. Nie wyobrażam sobie dzis życ, nie wiedząc o "GONE" Przecież w sumie dorastalismy z tymi bohaterami poniekąd, nie prawda? i Jak tu teraz tak po prostu opuscić ETAP? ..


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sammy22 dnia Czw 11:46, 11 Lip 2013, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
HeartBeat
Bez mocy
Bez mocy


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 48
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Perdido Beach
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 14:35, 12 Lip 2013    Temat postu:

"Jestem Brianna, suko!" <3 Skończyłam czytać i nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Mam nadzieję, że trafię na jeszcze jedną świetną książkę spod pióra Granta..
A tymczasem muszę opuścić ETAP.
Świetna seria - na pewno będę pamiętać o Gone bardzo, bardzo długo!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jagoda
Przenikacz
Przenikacz


Dołączył: 17 Cze 2011
Posty: 244
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:01, 16 Lip 2013    Temat postu:

Szkoda że to już koniec ;ccc
Cała książka była pełna emocji, została przeze mnie wybrana jako najlepsza z całej serii. Emocje naprawdę mną szargały, raz się uśmiechałam a raz miałam na twarzy podkowę. Kiedy dochodziłam do końca książki, czułam - że to już koniec. Przepłakałam całą końcówkę.

Najgorsze co było?
Śmierć Bryzy. Choć nie była moją ulubioną postacią, rzewnie płakałam, bo była mi również bliska.
Gaia. Była strasznie wkurzająca, miałam ochotę ją udusić. Kiedy Diana uciekła nad jezioro ostrzec ich przed Gaią, miałam ochotę .. no sama nie wiem. Ale miałam straszne nerwy.

Najlepsze co było:
Caine. Caine? Tak. Nie lubiłam go, ale w tej części naprawdę nabrałam do niego przekonania. Szkoda mi było, kiedy wstąpił w niego Petey, i czułam że on już nie wróci. Wtedy zaczęłam płakać, i do końca książki nie przestałam.
Zespolenie nas z uczestnikami książki. Czytając ją, czułam się jakbym ja też była w ETAPie. Płakałam, śmiałam się, denerwowałam, cieszyłam się razem z bohaterami. Grant pięknie to napisał.

Skończyłam czytać - usiadłam. Zapatrzyłam się w ścianę i poczułam że to już koniec. Czułam że to koniec ETAPu. Koniec męk. Koniec Gai. Koniec głodu. Koniec ciemności. Początek nowego. Ale czułam też, że to koniec książki. Czułam się skończona. Że już nic więcej nie będzie. A ja chciałam więcej. Chcę, chcę, chcę więcej!

UKŁON DLA GRANTA. Dziękuję za najlepszą serię jaką przeczytałam w życiu, i lepszej nie znajdę. Dziękuję za emocje które dostarczył mi ETAP, ETAP - który dla mnie istniał naprawdę.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vienne
Bez mocy
Bez mocy


Dołączył: 18 Lip 2013
Posty: 22
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:48, 18 Lip 2013    Temat postu:

Zakończenie było nie do końca takie jak sobie wyobrażałam.
Sam. Chciał zostać bohaterem, popełnić samobójstwo, żeby Gaia nie mordowała innych. Nie zrobił tego i zamiast niego w blasku chwały odszedł Caine. Matka nadała mu prawną pełnoletność, co z kolei jest trochę naciągane.
Astrid. Panna Ja-Wszystko-Wiem powinna dawno zginąć. Cieszyłam się, jak Drake ją torturował, szkoda tylko, że jej nie zabił.
Caine. Szkoda. Został bohaterem, zawsze tego chciał. przynajmniej otrzymał odkupienie.
Diana. Moja ulubiona bohaterka. Wykazała się odwagą, uciekła od córki, by ostrzec ludzi nad jeziorem. Chciała się poświęcić dla innych. Cieszę się, że zamieszkała w LA. Ale z Astrid? Przecież to takie naciągane. Dziwię się, że wytrzymały ze sobą.
Drake. Szkoda, że zginął. Mogliby go chociaż naukowcy zabrać albo do więzienia wsadzić, zawsze byłoby ciekawiej.

Osobiście zakończenie było niby dobre, ale jednak to nie to, czego oczekiwałam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
grackowaty
Bez mocy
Bez mocy


Dołączył: 30 Lip 2013
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:58, 31 Lip 2013    Temat postu:

Szkoda mi Alexa, ale potem czułem się trochę dziwnie jak zwariował Wesoly w tym szaleństwie jest metoda Wesoly To dziwne, że zginęło bodajże tylko 40% dzieci jak Gaia zbiła prawie wszystkich. Ten moment kiedy Bryza przykłada obrzyna do Gai i nagle ten się zacina ;( Nie mogłem w to uwierzyć... i jeszcze Dekka ;( współczuję. I szczerze, Gaia i Petey powinni troszeczkę dłużej walczyć. No i trochę za łatwo poszło, kiedy zobaczyli tą Gaię ludzie na zewnątrz i stwierdzili, że to ona jest winną Owszem nie chciałem żeby potem ich przesłuchiwano, ale uważam, że Grant też to za łatwo zrobił. Ale ogólnie zakończenie świetne. Nie spodziewałem się Wesoly Wiecie to spotkanie w szpitalu: Lana, Diana, Astrid. Takie spotkanie na pogaduchy Wesoly I ten tekst Lany o psychologach:D To było boskie, albo Sam uciekający ze szpitala. Bardzo mi też szkoda Justina Smutny W ciemności prawie go utopił Drake, potem go porwał, potem Justin próbował uciec, a w świetle po prostu bum i koniec Smutny

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vilians_
Bez mocy
Bez mocy


Dołączył: 31 Lip 2013
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:20, 31 Lip 2013    Temat postu:

Podsumujmy:
Sam - przeżył, chociaż wolałabym zamienić go za Caine'a lub Drake'a. No ale niestety, takie jest życie. Ale fajnie z jego strony, że postanowił przygarnąć Dianę Wesoly
Edilio - współczuję mu, przeszedł chwile grozy, ale na szczęście Roger się odnalazł
Roger - to musiało być straszne, prawie umrzeć i jeszcze wytrzymywać tam samemu. Ale na szczęście wszystko się dla niego dobrze skończyło.
Astrid - trochę żałuję, że żyje. Nie lubiłam jej od samego początku, za bardzo się popisywała.
Diana - tak jej współczuję. Boże, jak mi jest szkoda Caine'a, a przecież był dla Diany wszystkim ;c
Caine - [*] szkoda, że zginął, ale tak na prawdę to dzięki niemu wszyscy przeżyli.
Drake - tak samo jak Caine, szkoda, że zginął, ale to nie dzięki niemu wszyscy przeżyli [*]
Bryza - [*] lubiłam ją, zwłaszcza w ostatniej części, gdy przyniosła kawałki Drake'a i uznała je za prezent urodzinowy. No niestety, Gaia musiała postawić na swoim.
Gaia - dobrze, że zginęła. Nie przyniosła nic dobrego i w dodatku zabiła Caine'a!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hope.
Bez mocy
Bez mocy


Dołączył: 02 Sie 2013
Posty: 15
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:50, 12 Sie 2013    Temat postu:

Dopiero teraz zabieram się za recenzję. W sumie Światło czytałam trzy dni. Wystarczyłaby mi jedynie doba, ale wolałam delektować się ostatnią fazą i starałam się za bardzo nie spieszyć. Cóż, oczy wciąż "się pocą", bo obrazy przez cały czas malują się w moim umyśle, kiedy tylko pomyślę o tym, że to koniec, że mogę już opuścić ETAP. Książki nie powinny się kończyć. Nigdy. Bo zawsze pozostaje po nich ta wyżerająca pustka, która sprawia ból w duszy, w sercu.. A przede wszystkim nie powinny się kończyć śmiercią ukochanej postaci, bo wtedy pragniesz znaleźć tylko grubą linę i smażyć się w piekle wraz z tym BOHATEREM (mogę to napisać bez wyrzutów sumienia: bohater we wszystkich tego słowa znaczeniach), jeśli oczywiście istnieje jakaś sprawiedliwość na tamtym świecie...

Ale przejdźmy do rzeczy. Jeżeli myślałam, że Grant dawno już ukazał w nadmiernej ilości śmierć, ból i ogólnie krwawą jatkę to po przeczytaniu Światła wiem, że to właśnie w ostatniej części pokazał na co tak naprawdę go stać. Śmierć, śmierć i śmierć. Wszędzie śmierć. I właśnie dlatego momentami okropnie mi się czytało. Potwornie żal mi było wszystkich tych bezimiennych, biednych dzieciaków. Były tak blisko swoich rodziców..

Okej, zaczynamy.
- Gaia. Rozumiem, że to Gaiaphage, ale z drugiej strony wciąż tkwiący w ludzkim, nieidealnym i kruchym ciele, co zresztą było wiele razy powiedziane. Jak dla mnie nieco przesadzona ta cała akcja z tym, że celuje do niej z karabinów lub mocy tyle dzieciaków, a jedynie gdzie trafiają to w nogę czy tam we włosy, podczas gdy ona jednym machnięciem zabija wszystkich od razu. Bullshit.
- Drake. Już od dawna nie podobała mi się ta jego "niezniszczalność" (już nie wspomnę o tej Brittney/Drake thing). Brrr. Jeden z najgorszych pomysłów Granta. Naprawdę fee. Za to na plus wspomnienia, kiedy to jego ojciec bił matkę, ukazanie tego, dlaczego tak bardzo pragnął sprawiać ból Astrid i Dianie, i później Gai. To ciekawe, że mimo wszystko nie robił tego z bólu wspomnień tylko z czystego zła. Nieco mnie to zafascynowało, bo pokazało, że to warunki w jakich żył sprawiły, że pragnął zostać potworem, aby nie być jak jego matka. Mieć kontrolę. Dobrze, że zginął. Zasłużył jednak na dużo gorszą śmierć.
- Postać Alexa. Nie podobało mi się, że tak szybko zaczął czcić swoją boginię. Rozumiem to, że osoby prześladowane często uważają swoich oprawców za bohaterów, ale bez przesady.
- Śmierć Dahry. Tak bezsensowna... Pierniczona Connie!
- Astrid jest tak irytującą postacią, że najchętniej sama smagałabym ją biczem, a mimo wszystko nie mogę jej nienawidzić, bo wszystko, co robiła robiła z myślą o innych, każde jej działanie miało swoje powody. Mam bardzo mieszane uczucia względem tej postaci. Dobrze jednak, że postanowiła opisać tę historię. Wszyscy ci dorośli zza bariery kojarzą mi się z taką bandą ignorantów, którzy wciąż pragną wszystko udokumentować w papierach, pozamykać kilka dzieciaków w więzieniach, aby pokazać, że mają nad wszystkim kontrolę i zapewnić fałszywe poczucie bezpieczeństwa, a przede wszystkim nie chcą tak naprawdę dowiedzieć się całej prawdy, bo wiedzą, że to wykracza poza ich uporządkowany świat. Co nie zmienia faktu, że prawdę poznać muszą. Bo inaczej śmierć tych wszystkich dzieciaków będzie ważna tyle co nic.
- Idealnie wyobraziłam sobie walką Pete'a/Caine'a z Gaiaphage. Nie mogę się doczekać serialu i sezonu szóstego, kiedy dojdzie do tej konfrontacji. Jezyk
- EDILIO MOIM BOGIEM!!! Jak ja się cieszę, że jednak Roger przeżył! Jak ja się cieszę, że Edilio żyje! Ja sama postawiłabym mu pomnik i codziennie składałabym na nim kwiaty. Przecudowna, odważna postać, którą kocham całym sercem.
- Quinn, druga piękna postać. Autentycznie miałam łzy na tym fragmencie:
- Ten Sam? - zapytała. - Nasz Sam? Twój Sam?
- Mój Sam - potwierdził Quinn.

Uwielbiam ich przyjaźń. Tyle razem przeszli. Quinn dopuścił się zdrady, ale nie dlatego, że był tchórzem, nie. On po prostu pragnął być dzieckiem z dobrym sercem. Robił wszystko to, co uważał za słuszne. Nie było to dobre posunięcie, ale po tym wszystkim znalazł odkupienie, a także przebaczenie u swojego najlepszego przyjaciela i od tej chwili zostali związani ze sobą na całe życie. Cicho liczę też na to, że jeśli nie wyszło mu z Laną to obdarzy swoją słodką miłością Dianę, która bardzo tego potrzebuję. Ale to tylko moja cicha prośba.
- Nigdy jakoś bardzo nie uwielbiałam Briannny, ale było mi smutno kiedy umarła. Mała, odważna Bryza. A wywiad z nią był świetny! LOL.
- I teraz najważniejsze, mój biedny OTP. Co prawda wcześniej zaspoilerowałam sobie, że Caine umrze, ale gdybym tego nie zrobiła to i tak bym o tym wiedziała. Dlaczego? Bo między nimi zaczęło się układać, bo wyznali sobie miłość. Byłam przerażona, kiedy jeden z tych sławnych aktorów powiedział, że znaleźli u siebie dwa listy; jeden dla Diany - prywatny. Bałam się, że Grant nie ujawni jego treści! Na szczęście to zrobił, a ja kiedy zawsze go czytam robię to samo, co Diana - zaczynam płakać, z tą różnicą, że później się nie śmieję. Caine i Diana to moje ulubione postacie już od Głodu. Niełatwo je kochać, zwłaszcza Caine'a, jednak w tej części Grant ukazał w pełni dobre serce Diany, a także przemianę gorszego bliźniaka. Swoją drogą, Caine to największy skurwysyn w książce, bo nie dość, że jest widziany jako bohater w oczach swojej laski, która zawsze nim gardziła, a także osób, które znają całą prawdę o tym, co działo się w środku kopuły to jeszcze wykreował się na największego badassa w historii ETAPu (mimo, iż nim nie był), aby zaspokoić swoje ego. Dwie pieczenie na jednym ogniu, genialne posunięcie!

Końcówka jest słodko-gorzka. Można powiedzieć, że nieco oklepana, jednak mnie satysfakcjonuje. Światło nie jest moją ulubioną fazą, ale i tak bardzo dobrą. Seria Gone dostarczała mi tak wiele emocji, że trudno mi się z nią rozstawać. Czekam na serial, bo nie jestem jeszcze gotowa, aby opuścić ETAP.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hope. dnia Sob 17:35, 31 Sie 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zimowykalafior
Super Admin
<b>Super Admin</b>


Dołączył: 10 Wrz 2010
Posty: 2239
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 53 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Australijskie Skierniewice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:29, 31 Sie 2013    Temat postu:

Głupia sprawa.
Chyba jeszcze do mnie nie dotarło, że to koniec i już nic dalej nie będzie. .__. Chcąc nie chcąc przywiązałam się do tych bohaterów, nawet jak niektórzy mnie irytowali i jak zaczęłam czytać tą część, mimo, że od Ciemności minął ponad rok, czułam się tak, jakbym wróciła do starych przyjaciół. D:
Światło samo w sobie bardzo mi się podobało, bo było mroczne i fatalne. W sensie, że umierało dużo bohaterów. Zakończenie tylko było zbyt optymistyczne i te statystyki. Serio zginęła mniej niż połowa mieszkańców ETAP-u? W moim odczuciu to powinno być gdzieś koło 80%, mają za sobą walki, głód, plagę, Gaię. To po prostu niemożliwe, żeby ofiar było tak mało, ale może ja mam inne poczucie rzeczywistości. ._.
Jakby wywalić albo zmienić te wszystkie rozdziały "Co było potem", byłoby prawie idealnie.
Na plus w tej części jest Caine (zmienił się od początku serii, bardzo), Diana, Quinn, Edilio (on właściwie w każdej części jest tak samo doskonały, ale to mi nie przeszkadza, nawet jeśli tacy ludzie nie istnieją), Dekka (szkoda mi jej okropnie), Orc (jego też) i Lana. Lana ma świetny charakter.
Gai nienawidzę. Jest sadystką w strasznie irytujący sposób. Brianna trochę mnie wkurzała, nie wiem, czemu. Mam mieszane uczucia co do Jacka, jest taki smętny, ale no jednak szkoda go było. Alberta nie lubię, chociaż to, co zrobił na samym końcu, jak nie pozwolił tym ludziom zniszczyć cmentarza, zrobiło na mnie pewne wrażenie.
Drake. Och, cieszę się, że w końcu umarł, chociaż pasowałoby mi, gdyby jego głowa została na dnie jeziora.
Wątek Alexa był dość ciekawy. Nie spodziewałam się tego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum GONE Strona Główna -> Faza szósta: Światło Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin