Forum Forum GONE Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

[Fan-Fick] "Era mroku"
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum GONE Strona Główna -> Fan-Art-Fan-Fiction!
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Loki
Super Moderator
<b>Super Moderator</b>


Dołączył: 26 Maj 2010
Posty: 2001
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:16, 15 Sty 2011    Temat postu:

"powiedział władczym głosem, nie znoszącym sprzeciwu a’la Dorian" W tym momencie padłam. Dosłownie. Właśnie zbieram się z ziemi, ale za każdym razem, gdy spoglądam, chociażby ukradkowo na tenże fragment, padam po raz kolejny. Proponuję uczcić ten kawałek tytułem "Cytat Roku".

Reszta... hm, tajemnicza. Coś się zaczyna...Elka lubi Jezyk Ostatni akapit... znając Ciebie Fire, bohater z ostatniego akapitu okaże się zupełnie kimś niespodziewanym, więc nie piszę wszystkich domysłów, dotyczących tejże postaci... Pozostaje mi tylko czekać. Nienawidzę czekać... Więc w przerwie między czekaniem będę Padam I znowu będę czekać.... Niecierpliwie, jak to ja... Czekać...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rose
Wykrywacz Kłamstw
Wykrywacz Kłamstw


Dołączył: 27 Lis 2010
Posty: 1258
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wyspa Crabclaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:09, 16 Sty 2011    Temat postu:

Zawiesiłam się........ Nie dam rady, no po prostu nie dam! Na komentarze tego fan- ficka zużyłam wszystkie superlatywy jakie znam, więc wychwalanie cię zostaiam innym. Mruga Ale wielbię cię- królowa śniegu to moja ulubiona bajka z dzieciństwa. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kate
Przenikacz
Przenikacz


Dołączył: 27 Gru 2010
Posty: 257
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tarczyn (k.Warszawy)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:54, 16 Sty 2011    Temat postu:

Nie wiem co napisać... Siedzę i myślę. Kurcze, nic nie wymyśliłam. Bardzo zawiła fabuła. Zaczynam się gubić. Ale to u mnie normalne. Nasuwa mi się jedno pytanie: Gdzie Sam?! Wesoly

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zimowykalafior
Super Admin
<b>Super Admin</b>


Dołączył: 10 Wrz 2010
Posty: 2239
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 53 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Australijskie Skierniewice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:59, 16 Sty 2011    Temat postu:

Ojej, ja to kocham. Naprawdę. :>
Świetnie piszesz, kontynuuj. Jezyk


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bisqit
Pirokinetyk
Pirokinetyk


Dołączył: 19 Lip 2010
Posty: 747
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Perido Beach
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:14, 18 Sty 2011    Temat postu:

Ojoj, ale się porobiło!!
Moja ocena to of korz: SUPER!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nicole
Super Silny
Super Silny


Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 334
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:33, 18 Sty 2011    Temat postu:

O Mamusiu, powiedziała, po czym spadła pod biurko.
Wstała.
I stwierdziła, że nie wie, co napisać.
Bo Mamusia wie, że ma talent, i że Nikki bardzo się podoba. I że potrafi tak wpleść tajemnicę, że człowiek nie może przestać o niej myśleć. Orsay? Dlaczego? Śniła o lewitującej Astrid i Luku, który jest w niej zakochany i jest potworem? Wizja? Co będzie później?
Pacła się w czoło, że nie miała okazji skomentować poprzedniego rozdziału.
Co z Samem? Gdzie wybawiciel? Bo Drakey najwidoczniej świetnie się bawi i wyjdzie cało z opresji. Kto go powstrzyma, jeśli Sammy się nie zjawi? Dlaczego - w tym momencie jest zbulwersowana- Drakey błaga o śmierć? DRAKEY?! Oj, Mamusiu, popraw to, bo to nie pasuje do Biczusia...
Z mojej strony to tyle, Fire-mum. Nie muszę dodawać, że czekam na ciąg dalszy? :*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Fire-mup
Biczoręki
Biczoręki


Dołączył: 08 Maj 2010
Posty: 2051
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 2/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:57, 22 Sty 2011    Temat postu:

Rozdział dedykowany Nicole - postanowiłam wziąść pod uwagę twoje 'ciche sugestie'. Jezyk
Nie jestem zadowolona z tej części, jest bardzo niedopracowana, ale nie miałam innego pomysłu.


Roz.4 ‘Niszczycielka’

Starała się zasnąć, lecz im bardziej się nad tym skupiała, tym trudniej jej szło. Musiała rozwiązać zagadkę swoich wizji. Pokazywały jej co dalej czynić, lecz nie potrafiła ich odczytać. Potrzebowała więcej znaków. Odprężyła mięśnie i oddała się śnieniu.

Dziewczyna trzymała w rękach różę o białych płatkach. Delikatnie pogładziła ją palcami, których ślady zostawiały na niej ciemnozielone pręgi. Patrzyła na nią jakby z miłością, jednak wciąż raniła, jakby nieświadomie. Z nieba posypał się deszcz ognistych, zielonych gwiazd pozostawiając na kwiecie wypalone otworki. Na dziewczynie lśnił niczym diamenty...

Tu sen się urwał i zastąpił go inny.

Blondynka w lekkiej białej sukience przechadzała się po plaży. Wiatr delikatnie powiewał w jej włosach. Podszedł do niej chłopak i objął ją w pasie.
-Tęsknie za tobą. – powiedział jej na ucho
.
Gdy dziewczyna odwróciła się by odpowiedzieć, Orsay zobaczyła jej twarz.

Krzyknęła i obudziła się.
Szturchnęła łokciem chłopaka, który zasnął na krześle obok.
-Co? Co? I jak? Dowiedziałaś się czegoś?
-Tak!... Znaczy nie, twój sen mi przeszkodził.
-Przepraszam.- zaczerwienił się.
-Nie, wcale nie! Ta dziewczyna, o której śniłeś. Widziałam ją w mojej wizji!



Astrid była w szoku.
-Ale jak to? To znaczy, ja mam.. znaczy miałam... – nie mogła nic więcej powiedzieć. Jego imię nie przechodziło jej przez gardło.
-Nic nie rozumiesz. Kocham cię, lecz nie tak, jak ci się wydaje.
-Więc dlaczego nie chcesz mi powiedzieć...
-Bo to by zabiło nas oboje. Przyjmij do wiadomości, że my dwoje pełnimy trochę ważniejszą rolę w tym świecie niż inni.
-Może to taka misja od Boga? Dlatego pamiętamy ETAP, by móc naprawić to, co się zdarzyło.
-Naprawić?! Astrid, naprawdę nie wiesz, po co tu jesteś? Jesteś Ciemnością, zniszczeniem!
Zatkało ją. Dlaczego mówił takie rzeczy?
-Luke przestań...
-Ten świat także się wkrótce skończy przez ciebie!
-Jak to „ten też”? To znaczy, że ETAP... Sam... – zachrypła – To moja wina?
Serce waliło jej w piersi. Nie mogła oddychać...
-Czy oni zginęli przeze mnie?
Spojrzał jej w oczy i uspokoił się trochę.
-Nie, to... – nie wiedział co odpowiedzieć.
-Co ja zrobiłam?
-Ty nic nie zrobiłaś. Nie musiałaś.
Popatrzyła na niego.
Przez chwilę panowało milczenie.
-Zabij mnie – powiedziała cicho.
-Co?!
-Zabij mnie. Nie chcę, aby ktokolwiek jeszcze zginął z mojego powodu. .
-Nie mogę.
-Dlaczego?
-Nie mam pewności, co się potem z tobą później stanie. Możesz trafić do Gaiaphage. Nie mogę tak zaryzykować. Poza tym... – zatrzymał się na chwilkę. – Sama wiesz.
Astrid nie mogła wydobyć głosu. Skrzywdziła wszystkich których kochała samą egzystencją, lecz nie mogła umrzeć, bo prawdopodobnie jeszcze bardziej pogorszyła by sytuację.
-Co ja mam zrobić?
-Ty? Nic nie możesz zrobić. Ale ja mogę. – mówiąc to uniósł dłoń.


Szli od dwóch dni. I od dwóch dni nie mieli nic w ustach. Dziewczyna ledwie stała na nogach, więc zmuszeni byli do częstych przerw. Caine’owi to nie przeszkadzało – ledwo żył, lecz i tak narzekał na czas. Tak dla zasady. Bywały chwile, w których musiał ją nieść. Był kompletnie wyczerpany, ale czerpał radość z jej bliskości.
Gdy zaczęło się ściemniać rozbili obóz. Zasnął od razu. Po chwili jednak Diana obudziła go mocnym kopniakiem.
-Co kur... – podniósł głowę i ujrzał czwórkę dzieciaków zbliżających się do miejsca w którym spali. Natychmiast zerwał się na nogi u uniósł dłonie. Jak ze zgrozą zauważył – tak samo jak przybysze.
-Stój tam gdzie stoisz! Nie chcemy z wami walczyć! – usłyszał męski, a właściwie jeszcze chłopięcy głos. Niepewnie opuścił ręce. Przywódca grupy, którym jak mniemał był owy chłopak, miał ciemne włosy i oczy, a na policzku długą, czerwoną bliznę. Obok niego, mierzył z pistoletu inny –Latynos o czuprynie ściętej na jeża. Za nim stały jeszcze dwie dziewczyny: drobna szatynka o wielkich, niebieskich oczach w których widać było strach przed obcymi mutantami, oraz jej zupełne przeciwieństwo – wysoka brunetka o długich, lśniących włosach, ciemnobrązowych tęczówkach, stojąca w swobodnej pozie wyrażającej pewność siebie.
-Nazywam się... – zaczął Latynos, lecz przerwał mu jego przyjaciel wskazując na Caine’a:
-Nie! Spójrz kto to.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rose
Wykrywacz Kłamstw
Wykrywacz Kłamstw


Dołączył: 27 Lis 2010
Posty: 1258
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wyspa Crabclaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:15, 22 Sty 2011    Temat postu:

Fire....... przez ciebie znów nie będę mogła spać w nocy, zasztanawiając się o co do jasnej ciasnej chodzi! Mój mózg przegrzał się zupełnie. Ty po prostu jesteś niewiarygodna. Zakręcone Mruga

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vringi
Game Master
Game Master


Dołączył: 01 Cze 2010
Posty: 452
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 2/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:42, 22 Sty 2011    Temat postu:

Rose, a mogę obejrzeć twój mózg? Jeśli chodzi o ff jest tak dobry że nie wiem co pisać. Tylko w jednym momencie nie wychwyciłem co się stało z Merwinem

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loki
Super Moderator
<b>Super Moderator</b>


Dołączył: 26 Maj 2010
Posty: 2001
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:24, 22 Sty 2011    Temat postu:

Fire. Karaluszku. Jako, że - w przeciwieństwie do Ciebie - nie mam wyobraźni, jestem głąb i dlatego podziwiam całym sercem Twoją genialność, oraz to co robisz w moim mózgiem Swoimi Fan-Fikami - nie będę Ci pisać komentarza wychwalającego Twój talent i moją miłość do Ciebie.
Po prostu pisz dalej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nefeid
Kurczak
Kurczak


Dołączył: 17 Maj 2010
Posty: 1503
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:40, 22 Sty 2011    Temat postu:

No... po prostu jak zwykle Wesoly Zużyłam już wszystkie środki wychwalania Twojej genialności, a nie chcę się powtarzać. Tylko... pisz Wesoly

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Fire-mup
Biczoręki
Biczoręki


Dołączył: 08 Maj 2010
Posty: 2051
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 2/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:33, 08 Lut 2011    Temat postu:

Tak jest! Jezyk

Roz.5 ‘Nowonarodzony’

Ostatni raz spojrzał na leżącą na ziemi dziewczynę. Znaczyła dla niego tak wiele, jednak musiał ją zostawić. Ona, lub reszta Świata Ciemności. Przy odrobinie szczęścia uda mu się ocalić wszystkich. Pochylił się na nią i ucałował ją w czoło. Coś ścisnęło go za serce. Nie powinien był tego mówić. Wszystko zniszczył, poczym zrzucił winę na nią. Był egoistą i czuł się z tym jak ostatni drań.
-Przepraszam Astrid. – szepnął i odszedł w noc.


Dziewczyna powoli wyłoniła się z cienia. Zrobił to! Zostawił ją! Teraz jej w tym głowa, by trafili prosto w szpony Pana. Oboje.
Nagle poczuła, że coś ociera się o jej łydkę. Uśmiechnęła się i podrapała Przywódcę Stada za uchem. Kojot wydał z siebie zadowolony pomruk. Zaśmiała się, patrząc na ranę postrzałową w jego piersi.
-Zawsze cię lubiłam.


Cała szóstka siedziała w nikłym świetle ogniska, niepewnie przyglądając się sobie nawzajem.
-Naprawdę nic nie pamiętacie?
-A co mamy pamiętać?
-No ETAP! Walkę między nami, Ciemność!
-Czy nie o tym mówiła...- zaczął Caine, lecz się zawahał, gdy Diana powoli pokręciła głową, dając mu znak, by zamilkł. – Nieważne.
-Nie martwcie się, ja też nic nie kumam. Ten wariat od początku wygaduje jakieś brednie o innych światach, ale nie da się go nie lubić. A tak w ogóle nazywam się Edilio, miło was poznać. Skąd jesteście?
-Z Coates Academy. – wtrącił drugi chłopak z wyższością, starając się udowodnić tym swoją rację, poczym burknął. – Jestem Sam.
-Caine.
-Diana. Gdzie obozujecie? – zapytała dziewczyna.
-Nie mów im! – ostrzegł swojego przyjaciela Sam.
-Wybaczcie, chyba musimy chwilę pogadać na osobności. – powiedział z westchnieniem Edilio i pociągnął kompana w stronę drzew. W tym czasie Caine pochylił się nad Diana i szepnął:
-Dlaczego mam im nie mówić o Astrid?
-Nie ufają nam. A ona jest jedną z nich.
-Ale pomogła nam. Chociaż na początku także się nas bała.
-No właśnie, więc nie przyszło ci do głowy, że w tym całym ETAPie musiał istnieć między nami jakiś konflikt?
-No to chyba jasne. Ale to nie jest...
-A kto twoim zdaniem miał rację?
Spojrzał jej w oczy, bezkresne oceany ciemności.
-My.
-No właśnie. Jeśli żywiliśmy do siebie nienawiść, musiał istnieć jakiś powód. Dlatego lepiej na razie zachować dystans.
Przez chwilę bił się z myślami. Wiedział, że ona ma rację, lecz przyznanie tego, poważnie naruszyło by jego autorytet. W końcu się poddał.
-Zrobimy jak uważasz.
W tym momencie wrócili Sam i Edilio, z równie posępnymi minami. Wbrew ich oczekiwaniom, odezwał się ten pierwszy.
-Zapomnijmy o tym co było kiedyś. Teraz mamy poważniejszy problem. Zielonookich.
-Tak ich nazywacie?
-A jak waszym zdaniem powinniśmy ich nazywać? – młodsza dziewczyna zabrała głos po raz pierwszy tego wieczora. Praktycznie o niej zapomnieli. Zignorowali ją.
-Wszyscy macie jakieś moce? – spytała Diana.
-Ja nie mam. – powiedział z uśmiechem Edilio. – Ale reszta owszem. A wy?
-Diana nie ma. – stwierdził Caine, poczym spojrzał wilkiem na Sama. – Przestań się na mnie gapić!
Wtem, brązowowłosa dziewczyna krzyknęła.
-Orsay, co się stało?
Uniosła na niego wielkie, przestraszone oczy.
-On... On już nadchodzi.


Nie wiedział jak długo wił się i drgał w konwulsjach. Krzyczał, płakał, błagał, by to się już skończyło. Wtem, zobaczył nad sobą dziewczynę, która sprawiła, że właśnie zamieniał się w to coś. Wtedy właśnie wypowiedział słowa, które w normalnych okolicznościach nie przeszły by mu przez gardło.
-Pomóż mi.
Spojrzała na niego zniesmaczona. Wyglądał żałośnie. Kulący się na ziemi, brudny, mokry i zasmarkany, do tego proszący o pomoc.
-Nie. Zasłużyłeś na to.
-Więc ile jeszcze? – zapytał zanosząc się szlochem.
-To zależy tylko od ciebie. Pamiętaj o swoim celu. Chcesz być niepokonany.
-Nie. – głos mu zadrżał. – Już nie.
-Nie? – uśmiechnęła się okrutnie. – Wolisz być bezbronny i przestraszony? Jak wtedy?
Posłała do jego głowy serie obrazów. Mały, jasnowłosy chłopiec, kulący się w kącie przed okładającymi go pięściami. Łkający i niezdolny do obrony.
To dało mu siłę. Obudziło w nim coś strasznego, na rodzaj mrocznej determinacji. Był gotowy na wszystko. Stanie się niezwyciężony i już nigdy nie będzie bezbronny.
W tym momencie bariera została przełamana. Ból opuścił jego ciało i podniósł się na nogi jak nowonarodzony. Dziewczyna przyjrzała mu się z zadowoleniem.
-Nie zmieniłem się.
-Ależ owszem. Choć wyglądasz tak samo.
Zacisnął ręce w pięściach, poczym uśmiechnął się do niej zwycięsko, z okrutnym błyskiem w oku.
-Czegoś mi jednak brakuje


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kate
Przenikacz
Przenikacz


Dołączył: 27 Gru 2010
Posty: 257
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tarczyn (k.Warszawy)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:06, 09 Lut 2011    Temat postu:

Ach, ale mnie ta historia kręci. :)Fajnie, że Sam żyje. Można było się tego spodziewać, jednak i tak się ciesze. Świetnie potrafisz rozkręcić fabułę.
Nie jest to takie ,,Bla, bla bla...", ale ,,Bam, bam, bam!" i to mi się podoba. Wesoly
Ten tekst jest już trochę nudny, no ale cóż: Pisz dalej.

KH


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loki
Super Moderator
<b>Super Moderator</b>


Dołączył: 26 Maj 2010
Posty: 2001
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:59, 09 Lut 2011    Temat postu:

Trudne dzieciństwo Drake'a? No, to by co nieco wyjaśniało. Reszta.... tajemnicza. Zaczynam się mylić w tym wszystkim. Dużo wątków, czyli tak jak Elka lubi najbardziej Jezyk Opłacało się czekać i coś czuję, że opłacalne będzie też czekanie na ciąg dalszy, który będzie już niebawem, prawda? *porozumiewawczo, grożąca mina*

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rose
Wykrywacz Kłamstw
Wykrywacz Kłamstw


Dołączył: 27 Lis 2010
Posty: 1258
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wyspa Crabclaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:27, 10 Lut 2011    Temat postu:

Nie było człowieka raptem kilka dni, a tu Fire dodaje nowa część . Dobrze, że nie wiedziałam, bo złapałabym stopa i wracałabym do domu. Mruga Hura, Sam żyje! I też pamieta o ETAP- ie. Ciekawe co z Astrid. Pisz, bo nie mogę się doczekać. Wesoly

CH


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Fire-mup
Biczoręki
Biczoręki


Dołączył: 08 Maj 2010
Posty: 2051
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 2/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:29, 19 Lut 2011    Temat postu:

Rozdział tej jest (delikatnie mówiąc) nudny i moim zdaniem najgorszy z całej 2 fazy, ale musiałam jakoś to wszystko razem posklejać. Do tego cholernie długi, bo powstał z połączenia dwóch części. Więc nie zdziwię się, jeśli wasza wiara we mnie znacznie osłabnie. Jezyk
Obiecuję, że następne części będą bardziej bogate w akcję. Mruga

Roz.6 ‘Obrońca’

Jedyną rzeczą, która łączyła ją z istotą przemierzającą las, był wzrok. Słyszała jej zmęczony, urywany oddech, chrzęst liści pod jej stopami, lecz nie była nią. Mimo, że dziewczyna miała na imię Astrid Ellison, mimo, że wyglądała jak ona – nie była nią. Teraz był nią Gaiaphage. Tak więc biegła w nieznanym sobie kierunku nie zważając na wyczerpanie, którego i tak nie czuła. Ciemność nie odzywała się w jej umyśle. Po prostu tam była.
W końcu dotarła do małej polanki i padła jak nieżywa koło przecinającego ją strumienia, połowicznie zanurzając się w zimnej wodzie. Zaczęła tracić jasność widzenia - jedynej rzeczy, która jej pozostała. Jednak wkrótce poddała się zmęczeniu. Miała wrażenie, że odpływa. Nie wiedziała, czy to skutek szaleńczego biegu, czy kołyszącego jej ciałem wartkiego nurtu. Leżała tak bardzo długo. Minuty, godziny, dni... Nie wiedziała ile czasu upłynęło, kiedy nagle uniosły ją czyjeś silne ramiona. Nie była w stanie się ruszyć, co dopiero się bronić. Bestie zabiorą ją do jaskini Ciemności, a ona nie będzie mogła nic zrobić. Jak zawsze.
Jak zawsze... Ta myśl, mimo, iż sama była jej twórczynią, uderzyła w nią niczym piorun. Przypomniała sobie czasy ETAPu: Caine’a przejmującego władzę, Zilla mordującego niewinne dzieci, Gaiaphage opanowującego kolejne umysły. Strach, chaos, zniszczenie. Co wtedy robiła?
Nic.
Nie dla tego, że była obojętna na ich krzywdę. Nie ze strachu o własne życie.
Nie mogła nic zrobić.
Była bezbronna i bezwartościowa, podczas, gdy inni nadstawiali dla niej karku. Nie zasługiwała na życie.
W tym momencie niosąca ją osoba zatrzymała się. Delikatnie odgarnęła jej włosy z czoła i mocno do siebie przycisnęła. Nagle wszelkie wątpliwości prysły jak bańki mydlane. Wszystko z wyjątkiem tych ramion przestało się liczyć. Poddała się ich ciepłu i zasnęła.


Sam nie spał tamtej nocy. Leżał na plecach przy ognisku i patrzył w niebo. Wciąż myślał o tym, co powiedziała mu Orsay. Widziała Astrid w swojej wizji. Czy jest więc szansa, że żyje? A jeśli tak, to gdzie jest? W tym momencie najchętniej zerwałby się na nogi i zaczął jej szukać. Ale nie mógł. Wiele kilometrów stąd czekali na niego uciekinierzy z Perdido. Ostatnie ocalałe dzieciaki, które musiał obronić, pocieszyć, powiedzieć, co mają robić. Przytłaczało go to. Jemu nikt nie mówił co ma mówić i czynić, więc wszystkie złe decyzje oraz ich konsekwencje spadały na jego barki. Nie ważne, kto popełnił błąd, skoro to on był pomysłodawcą. Dzieciakom ten układ wielce przypadł do gustu – brak odpowiedzialności. A on? On musiał się dla nich poświęcić.
Wtem, ujrzał nad sobą parę wielkich, niebieskich oczu.
-Sam, chodź za mną. – powiedziała Orsay i złapała go za rękę. Była w (jak sama to kiedyś określiła) w pół transie. Jej moc znacznie wzrosła od czasu ETAPu i teraz mogła śnić na jawie, a pół trans był dla niej czymś pomiędzy wizją, a rzeczywistością. Poruszała się i mówiła, jej zmysły pracowały, lecz część umysłu odpowiedzialna za moc, w dużej mierze kierowała jej poczynaniami. Skąd wiedział, że jest w tym stanie?
Nie dostrzegł w jej oczach strachu.
Podczas trwania ETAPu była zmuszona dorosnąć, by stawić czoło zagrożeniom. Teraz na powrót przemieniła się w zdezorientowaną, jeszcze dziecinną dwunastolatkę. Dla Sama stała się kimś w rodzaju młodszej siostry. Jako jedyny pamiętał o tym, by podczas ewakuacji dzieciaków, zajrzeć na stare pole namiotowe. Po tym, jak zniknęli prawdziwi dorośli była tak skołowana, że czuł wręcz potrzebę by się nią zaopiekować. Zabierał ją prawie wszędzie. Po części ze względu na jej moce, które wciąż rosły, a po części na fakt, że chciał ją mieć na oku. Pod jej kruchą i przerażoną posturą dostrzegał wrodzoną mądrość i siłę, potrzebną do udźwignięcia ciężaru ludzkich myśli, problemów, pragnień.
Nawet się nie spostrzegł, kiedy dotarli na miejsce. Dziewczynka ruchem głowy wskazała mu miejsce. Powoli udał się w podanym kierunku. Przyspieszył kroku widząc ludzką sylwetkę zanurzoną w wodzie, lecz dopiero gdy dostrzegł kosmyki jasnych włosów i zmasakrowany mundurek Coates puścił się biegiem. Wziął ją na ręce i sprawdził puls. Wyczuwając równe tętno wybuchnął płaczem. Drżącymi rękami odgarnął włosy z jej czoła.
-Już nigdy cię nie zostawię.

Droga powrotna do obozowiska okazała się znacznie dłuższa, ze względu na dodatkowy ciężar. Jednak nie równał się nawet z ciężarem wszystkich tych dni w których myślał, że ona nie żyje. Gdy dotarli na miejsce, grupa właśnie zwijała obozowisko. Sam, nie zwracając uwagi na kilka par wlepionych w niego oczu, położył Astrid na karimacie, która wcześniej służyła mu za posłanie. Powoli odwrócił się twarzą do Caine’a.
Twarzą, pociemniałą z gniewu.
Bez uprzedzenia rzucił mu się do gardła. Zdezorientowany chłopak z początku pozwalał się dusić, poczym odrzucił go swoją mocą na drugi koniec polany.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?!
-Czego ci nie powiedziałem? – zapytał z goryczą Caine szykując się na kolejny atak. I nie mylił się. Z ręki jego brata popłynął strumień biało-zielonego światła, on jednak zrobił sprawny unik.
-Czego?! Że ona żyje! Była z wami, a wy ją zostawiliście! – krzyknął i z dziką furią rzucił się na przeciwnika. Ten jednak uniósł go w powietrze i uderzył nim o drzewo. Sam podniósł się i uniósł ręce do strzału, lecz powstrzymała go Diana przytrzymując za ramiona.
-Nie wiedzieliśmy, naprawdę. Myśleliśmy, że nie żyje.
Chłopak spojrzał jej ze wściekłością w oczy. Dostrzegł w nich pewność siebie i opanowanie, co przywróciło go na ziemię.
-Przepraszam. – burknął.
-W porządku – powiedziała mierząc wzrokiem Caine’a, który miał najwyraźniej inne zdanie na ten temat.
Wtem, usłyszeli cichy, chrapliwy głos.
-Sam...
Chłopak natychmiast podbiegł do leżącej dziewczyny i pogładził ją po policzku.
-Jestem. – nie był w stanie nic więcej powiedzieć. Po prostu cieszył się jej widokiem. Mieli sobie tyle do powiedzenia.
-Oh Diano! – zmałpował Caine teatralnie poklepując się po piersi – Jestem!
-Oh Caine! – odpowiedziała słodkim głosem Diana. – Wiem. I nadal nie mogę tego przeboleć.
Sam zmierzył ich morderczym wzrokiem, ale nic nie powiedział.
-Chodźmy już. – zakończył przedstawienie Edilio, który właśnie wyszedł z lasu. Przeleciał po wszystkich wzrokiem i zrobił zaniepokojoną minę. – Zaraz, gdzie Lana?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Fire-mup dnia Sob 19:30, 19 Lut 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loki
Super Moderator
<b>Super Moderator</b>


Dołączył: 26 Maj 2010
Posty: 2001
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:34, 19 Lut 2011    Temat postu:

Ah, słodkie Wesoly
Parodia Caine'a i Diany najlepsza. Po prostu uwielbiam ten dialog - czytam go sobie piąty raz i z każdym razem śmieję się głośniej.

Ja Ci dam brak wiary w Ciebie! Never!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rose
Wykrywacz Kłamstw
Wykrywacz Kłamstw


Dołączył: 27 Lis 2010
Posty: 1258
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wyspa Crabclaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:16, 19 Lut 2011    Temat postu:

Ech, jak zawsze świetnie. A już myślałm, że kiedyś ci się noga podwinie.... Nie w tym świecie nie? Proponuję nadać Fire rangę ,, Królowej Fan- ficków'' , kto się zgadza? Podoba mi się ta część. Dowodzi, że nie tylko ja mam skłonnośc do robienia z Sammiego Romea. Oczywiści-e nie żeby to bytło coś złego.

I jak zwykleeeeee: czeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeekam. Mruga Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kate
Przenikacz
Przenikacz


Dołączył: 27 Gru 2010
Posty: 257
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tarczyn (k.Warszawy)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:45, 19 Lut 2011    Temat postu:

Cudowne! Moja wiara w ciebie jakoś w ogóle nie osłabła. Bardzo podoba mi się moment z Caine'm i Dianą (pewnie wiecie który), idealnie ukoronował ten rozdział. Wesoly

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nicole
Super Silny
Super Silny


Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 334
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:14, 19 Lut 2011    Temat postu:

Na początku: strasznie przepraszam, że nie komentowałam na bieżąco. Miałam małe zawirowanie. No ale nie o mnie.
Najbardziej, oczywiście, spodobała mi się część Drake'a. Dzięki za dedykację i cóż, cieszę się, że pomogłam Wesoly Naprawdę, Drakey taki jak lubię. Ale troszkę boję się tej jego niezwyciężoności i okrucieństwa w następnych rozdziałach...
Teraz Astrid. Taka mała uwaga, co mi się niezmiernie podobało, w Kłamstwach ma za złe, że Sam się załamuje. Teraz sama załamała się kompletnie. Troszkę pokory, Astrid Podoba mi się. Oczywiście, dialog Caine-Diana genialny. Och, słodka jest świadomość, że Sammy jest bratem Caine'a, a oni o tym nie wiedzą. Bo nie wiedzą, prawda? Chyba że coś pokręciłam.
Uwielbiam Twoje opowiadanie- opisy i uczucia są nieziemskie. I naprawdę, naprawdę czekam za kolejnym rozdziałem... :*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum GONE Strona Główna -> Fan-Art-Fan-Fiction! Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 5 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin