Forum Forum GONE Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

[Fan-fick] Parodia by Diana_Ladris
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum GONE Strona Główna -> Fan-Art-Fan-Fiction!
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
invisible.
Kameleon
Kameleon


Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:22, 25 Maj 2011    Temat postu:

-Co?!!Tylko nie to!!! Osiołek Harry jest jeszcze gorszy od tej krowy! Jak mogliście wybrać mi najgorszą z wszystkich zabawek?!
Caine rzucił się na ziemię i zaczął szlochać. Potem, nie przestawając ,płakać wybiegł z restauracji.

Po tym fragmencie leżę na ziemi z laptopem i nie mogę wstać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Emilly
Odczytywacz
Odczytywacz


Dołączył: 23 Sie 2010
Posty: 144
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:22, 26 Maj 2011    Temat postu:

To jest genialne!!!!
Czekam na dalsze losy Diany Wesoly


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sunshine
Pirokinetyk
Pirokinetyk


Dołączył: 09 Maj 2011
Posty: 774
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Z jaskini:)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:31, 27 Maj 2011    Temat postu:

Napisz coś jeszcze( plisss). Jak czytałam to z osiołkiem Harrym to się śmiałam tak głośno, że zagłuszałam telewizor, mój brat potem nie rozumiał fabuły filmu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gaia
Elektrokinetyk
Elektrokinetyk


Dołączył: 10 Maj 2011
Posty: 1117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:53, 29 Maj 2011    Temat postu:

Chociaż taki malusieńki rozdzialik.
Przeczytałam już wszystkie książki, jakie ostatnio kupiłam, a tu dalej nic. Piszcie. Do wakacji jeszcze 3 tygodnie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gaia dnia Pon 21:14, 02 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Diana_Ladris
Kameleon
Kameleon


Dołączył: 14 Mar 2011
Posty: 97
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:40, 02 Cze 2011    Temat postu:

Dobra, na razie taka krótka część:

Diana ze złością cisnęła portfelem o podłogę. Była naprawdę wściekła, nie miała już żadnych pieniędzy. Wszystko zaczęło się od tego, że w ich rezydencji zabrakło jedzenia. Wszyscy mieszkańcy, łącznie z Cainem, który stracił już swoje bice, bardzo się rozleniwili. Nie chciało im się nawet ruszać po chipsy. Na szczęście mieli Justina Biebera. Wystarczyło jedno „Baby, baby” i wszyscy uciekali z pokoju. Pewnego dnia całe zapasy jedzenia się skończyły. Wspaniałomyślny Caine wraz z Justinem wpadli na pomysł, żeby zamówić sobie obiad do domu z restauracji McKoń. Dzień w dzień robili to samo. I to wcale nie długie rachunki telefoniczne doprowadziły do bankructwa. Otóż, Justin, który miał przy sobie całkiem niezłą sumkę zamówił jedzenie na jakieś… 10 lat, oczywiście płacąc z góry. W ten sposób codziennie dostawali jedzenie. Niestety nie było już pieniędzy na inne rzeczy. Na przykład na sukienkę ślubną Diany. Diana mogła teraz tylko własnoręcznie stworzyć sukienkę. Wzięła więc worek na kartofle i wycięła w nim dziury na ręce, nogi i głowę. Ostatnio wyczytała w Bravo, że takie sukienki są bardzo modne w tym sezonie. Po za tym Caine będzie ją kochał nawet gdy weźmie z nim ślub w worku na kartofle…
- Aleś ty niemądra… - mruknął Caine – Myślałaś, że będę Cię kochał nawet, gdy weźmiesz ze mną ślub, ubrana w worek na kartofle?!
Caine miał na sobie elegancki smoking, doskonale wypastowane buty. Do tego na włosy nałożył całkiem sporo żelu. Diana zastała go właśnie, gdy zużywał kolejną tubkę, którą potem odrzucał na stosik innych wykorzystanych tubek.
- Co?!!- wykrzyknęła Diana. Może ich ubrania nie pasowały zbytnio do siebie, ale przez głupi worek na kartofle ich ślub miał się nie odbyć?!
- No… tak – Caine wzruszył ramionami – Przecież to normalne. Dobra, oddawaj pierścionek zaręczynowy i tego Ipoda, którego dostałaś ode mnie z okazji Dnia bez Toreb Foliowych i Mercedesa, którego dałem ci na Światowy Dzień Rybołówstwa.
- To ja mam Mercedesa?! – zdziwiła się Diana
Caine pospiesznie zajrzał do swojego kieszonkowego kalendarzyka.
- Ups… Chyba się wygadałem… Światowy Dzień Rybołówstwa jest dopiero jutro – powiedział zawstydzony – Choć z drugiej strony, skoro jeszcze nie widziałaś samochodu… mogę go dać komuś innemu. W każdym razie – Oddawaj prezenty!
Diana zsunęła pierścionek z palca i rzuciła nim w Caina. Dokładnie wyszlifowany diament, samym czubkiem trafił w oko chłopaka.
Aaaaaaaaaaaaaaaa- pisnął Caine – No dobra… zachowaj sobie Ipoda.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ginevra96
Gyrokinetyk
Gyrokinetyk


Dołączył: 12 Gru 2010
Posty: 655
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:41, 02 Cze 2011    Temat postu:

Uuu biedna Di, Caine nie kocha jej w worku na kartofle ;( Ale, skoro czyta Bravo to lepiej jak z nim jeszcze nie wzięła ślubu, bo Bóg jeden wie, co by tam wyprawiali xDD

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sammy22
Odczytywacz
Odczytywacz


Dołączył: 04 Kwi 2011
Posty: 186
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zielona Góra, lubuskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:16, 02 Cze 2011    Temat postu:

hahhahhahahahahhaaah xD
Nie mogę po prostu... leżę.. xD Aż mi się oczy spociły! xD
Ej, kocham Was! jeeszcze! \o/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sunshine
Pirokinetyk
Pirokinetyk


Dołączył: 09 Maj 2011
Posty: 774
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Z jaskini:)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:22, 03 Cze 2011    Temat postu:

Ha, ha, ha. Jesteś genialna Diana_Ladris. Biedna Diana, nie starczyło jej na sukienkę. Ale najlepsze jest to z Bravo i jak Di rzuciła pierścionkiem.
No, to ja wracam do tego co robiłam przed chwilą. Ha, ha, ha...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Flame
Bez mocy
Bez mocy


Dołączył: 25 Kwi 2011
Posty: 41
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mińsk Mazowiecki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:18, 03 Cze 2011    Temat postu:

Może ktoś się ze mnią nie zgadzać, ale uważam, że parodie Diany_Ladris są najlepsze.

Diana - tak trzymać!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Diana_Ladris
Kameleon
Kameleon


Dołączył: 14 Mar 2011
Posty: 97
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:09, 22 Cze 2011    Temat postu:

Diana siedziała w fotelu, sącząc bezkofeinową kawę. Była załamana, Caine złamał jej serce, a wszystko przez głupi worek na kartofle! Dziewczynie nie wystarczała tylko bezkofeinowa kawa, ale tylko taka była w rezydencji. Tą zawierającą kofeinę wychlał Justin Bieber. Diana miała go serdecznie dość w swoim życiu, panoszył się wszędzie tam gdzie ona. Niestety musiała go znosić. Bariera nie chciała go z powrotem przepuścić. Na szczęście w tej chwili nie było go przy niej i to było jedyne pocieszenie. Justin poszedł popływać sobie z syrenkami, jeśli jakiekolwiek były na tej wyspie. Nagle Diana usłyszała pukanie do drzwi. Zwlokła się z fotela i owinięta w kolekcjonerski koc z McKonia podeszła do drzwi. Okazało się, że to był Sam. Otworzyła mu drzwi.
- Cześć, mogę wejść?- zapytał Sam. Miał ze sobą plecak, który ledwo się zasunął, wiadro chusteczek i kilkadziesiąt słoików Nutelli – Może popłaczemy sobie razem?
- No dobra – cicho powiedziała Diana. Sam nadal przeżywał swoje rozstanie z Astrid, a ponieważ Diana też była pogrążona w rozpaczy, chłopak pomyślał, że lepiej rozpaczać w dwójkę niż samemu.
Sam usiadł na dywanie zaczął wyjmować swoje rzeczy. Diana dopiero teraz zauważyła, że jest ubrany w piżamę w misie.
- Teraz to się zabawimy! – zawołał uradowany – Może na początku zrobimy pałac ze zużytych chusteczek do nosa, potem upieczemy babeczki czekoladowe, a na końcu urządzimy podwieczorek dla koników Pony…
W tym momencie obydwoje usłyszeli walenie w drzwi, które zaraz potem zostały wyrwane z zawiasów. Napastnicy wybili też okna. Byli to Ninja, którzy po chwili wpadli do rezydencji.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA- Sam wrzasnął dziewczęcym głosikiem i rzucił się na podłogę, zakrywając się dłońmi.
- CZEGO?!- krzyknęła Diana, która na szczęście była twarda i wiedziała jak się zachować.
- Przyszliśmy po twoje rzeczy – powiedział jeden z ninja. Okazał się ich przywódcą. Pozostali już wbiegali do jej sypialni.
- Moje rzeczy?! Po co wam moje rzeczy?
- Nasz Pan Caine ich potrzebuje – odparł ninja.
- To niech weźmie Sama! – Diana wskazała na chłopaka. Niestety nie mogła liczyć na jego pomoc. Sam leżał na podłodze zwinięty w kłębek. Do tego przytulał pluszowego kucyka Pony.
- Eee… nie przyda się – powiedział ninja
- Co? Jak to?! Ten chłopak wygrał Top Brzydl… Ma mnóstwo pieniędzy! - Diana próbowała ratować swoje rzeczy.
- Hmmm… No dobra chłopcy, zostawić jej rzeczy. Bierzcie chłopaka! – polecił przywódca.
Zanim Sam zorientował się o co chodzi, ninja zdążyli go już pochwycić. Kiedy biegli w kierunku drzwi, Sam zawołał:
- STOOOOOOP! Pozwólcie mi chociaż zabrać Harveya!!!
Po tych słowach usiłował wyrwać się z rąk ninja. Po jakichś 10 minutach mu się udało. Runął na ziemię i zaczął pełzać w kierunku pluszaka ( Harveya ).
- Oooo, już wszystko dobrze, znów jesteśmy razem – mruknął Sam ściskając swojego kucyka. Ninja zaczęli się niecierpliwić, więc podnieśli chłopaka z podłogi i go wynieśli. Niedługo potem w domu została tylko Diana. Ponieważ nie chciało się jej sprzątać, wróciła do swojej kawy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sunshine
Pirokinetyk
Pirokinetyk


Dołączył: 09 Maj 2011
Posty: 774
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Z jaskini:)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:56, 22 Cze 2011    Temat postu:

Suuuuuuuuuper, to było super. Kocham wasz fan- fick. Najlepszy ten zamek z chusteczek!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dekka
Kameleon
Kameleon


Dołączył: 24 Cze 2011
Posty: 57
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:43, 29 Cze 2011    Temat postu:

Jej! Jak ja to zrobiłam, że dopiero teraz odkryłam ten wątek? Przeczytałam wszystkie historie i myślałam, że padnę ze śmiechu i cały dom obudzę.

- Oooo, już wszystko dobrze, znów jesteśmy razem – mruknął Sam ściskając swojego kucyka.
Wymiata ten fragment! Chcę więcej! :D


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gaia
Elektrokinetyk
Elektrokinetyk


Dołączył: 10 Maj 2011
Posty: 1117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:57, 30 Cze 2011    Temat postu:

Pałac z chusteczek rządzi! Martwię się trochę o Sama, ale mam nadzieję, że Di albo Caine go uratują.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Diana_Ladris
Kameleon
Kameleon


Dołączył: 14 Mar 2011
Posty: 97
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:19, 25 Lip 2011    Temat postu:

Dawno nie pisałyśmy Ale trochę czasu się znalazło, żeby coś napisać

Diana już od kilku godzin spacerowała po lesie na wyspie, szukając składników na obiad. Po pewnym czasie dotarła do okolic klifu. Znalazła wysoką palmę, a ponieważ potrzebne jej było mleko kokosowe, wspięła się na górę. Już miała w rękach kokosy, gdy nagle… usłyszała z dołu czyjś głos. Ale to nie był byle jaki głos. Był cieniutki i piskliwy, wszędzie by go poznała. Należał do Caina. Diana zerknęła w tamtą stronę. I oto co widziała: Caine siedzący z wędką. tuż przy zboczu klifu. Ale nie był sam. Obok niego siedziała dziewczyna. Ale miała minę jakby ktoś prowadził ją na ścięcie głowy. Biedna – pomyślała Diana – wiem co to za kara wędkować z Cainem. Ale zaraz, chyba znała tą dziewczynę. Długie blond włosy i torba z napisem „Ufam Ci Panie”. No jasne! Astrid Ellison! Co ona robi z Cainem? Nagle Diana niechcący upuściła kokosy. Spadły wprost na głowę Caina.
- Auć! Co za głupia małpa śmie rzucać kokosami w Caina Roberta Williama Stefana Jamesa Johna Justina…
5 minut później…
… Georga Michaela Sorena?!!- wrzasnął zdenerwowany Caine.
- Ta małpa ma na imię Diana i jest samicą Alfa – odparła spokojnie Diana, wychodząc z zarośli. Przez te 5 minut zdążyła zejść z palmy i nawet zaczęła pleść sobie sukienkę z liści bambusa. Spojrzała na Caina i na Astrid i dodała:
- A wy co tu robicie?
- Jak to co? Świętujemy Dzień Rybołówstwa. – wyjaśnił Caine – Już od kilku godzin łowimy tu ryby.
Chłopak wskazał Dianie dosyć spore wiadro. Kiedy zajrzała do środka, przekonała się, że złowili gumowego buta, czyjeś kąpielówki i obsypaną piachem perukę Hannah Montana, w którą wplątały się wodorosty. Diana podniosła znalezisko.
- Niezła sztuka, ciężko się ją wciągało? – Diana spytała żartobliwie.
- Nie dotykaj!!!- Caine natychmiast wyrwał jej perukę z rąk – Jeszcze straci swoją wartość.
- Jaką wartość?
- Zamierzamy sprzedać te rzeczy na Allegro. Za zarobione pieniądze, pójdziemy do sklepu rybnego, kupimy ryby i zrobimy z nich obiad – powiedział Caine.
- A po co ci Astrid?
- Ach, jesteśmy parą – Caine pociągnął Astrid za włosy, w ten sposób ją do siebie przyciągając. – Wkrótce się pobieramy.
-CO?! – krzyknęła Diana
-Czy ona niedosłyszy? – Astrid zwróciła się do Caina.
- Dałem jej Mercedesa, który miał być dla ciebie – powiedział Caine – to był mój prezent zaręczynowy, bo pierścionek sprawiał mi ból – spojrzał znacząco na Dianę. Dziewczyna dopiero teraz zauważyła, że Caine zasłonił sobie oko przepaską piracką.
- Przyjechaliśmy tutaj tym samochodem – wtrąciła Astrid – Niestety Caine nie jest dobrym kierowcą i ten Mercedes pewnie leży już na dnie oceanu.
- Ej, to będzie atrakcja turystyczna dla przyszłych pokoleń – powiedział Caine. Potem przytulił Astrid.
Dziewczyna spojrzała na Dianę z wyższością. Chwilę potem zaczęli się całować. Diana nie mogła znieść tego widoku. Powoli podeszła do przodu i rzuciła się z klifu.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAA – krzyczała. Spodziewała się, że Caine uratuję ją, że tym sposobem wzbudzi w nim litość. Niestety nic takiego się nie stało. Diana uderzyła głową w kosodrzewinę.
Tymczasem Caine i Astrid wrócili do łowienia. Najwyraźniej nie mieli pojęcia co się stało z Dianą.
15 minut później…
-O, nie ma Diany – zdziwił się Caine – Pewnie sobie poszła, Dobrze, że zrozumiała Nasz związek – dodał do Astrid.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Empathia
Przenikacz
Przenikacz


Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 245
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ś-cie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:02, 30 Lip 2011    Temat postu:

Caine i Astrid???
Nieźle.. Mruga


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gaia
Elektrokinetyk
Elektrokinetyk


Dołączył: 10 Maj 2011
Posty: 1117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:07, 30 Lip 2011    Temat postu:

Samica Alfa :>. Jak dobrze, że znowu piszecie. Ja chcę Robala!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sunshine
Pirokinetyk
Pirokinetyk


Dołączył: 09 Maj 2011
Posty: 774
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Z jaskini:)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:01, 31 Lip 2011    Temat postu:

Ha. Niezłe, Astrid i Caine.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
roranx
Bez mocy
Bez mocy


Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Niedamowo/Kościerzyna
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:30, 31 Lip 2011    Temat postu:

*torba z napisem „Ufam Ci Panie”. No jasne! Astrid Ellison!
*- Dałem jej Mercedesa, który miał być dla ciebie – powiedział Caine – to był mój prezent zaręczynowy, bo pierścionek sprawiał mi ból. Mruga -hahaha jesteście niesamowite.
Czekam na CD. Wesoly


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
panna_Soren
Przenikacz
Przenikacz


Dołączył: 23 Lip 2011
Posty: 209
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Lubuskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:04, 02 Sie 2011    Temat postu:

To...jest genialne. Kiedy przeczytałam parodię o Drake'u narcyzie zbierającym Pet Schopy myślałam że nic mnie nie zadziwi...mylilam się. Żeby przytoczyć wszystkie najlepsze fragmenty musiałabym zacytować wszystko. Ponieważ mój kot chrapie za moimi plecami nie mogę się skoncentrować i piszę głupoty. Z krzesła nie spadłam, ale mnie nie tak łatwo rozśmieszyć...
Astrid z Caine'em? Ona to robi tylko dla Mercedesa! A skoro już go nie ma, nie wiem czemu. Może sama sie zabiorę za jakąś parodię.
Chcemy więcej!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez panna_Soren dnia Wto 21:04, 02 Sie 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Diana_Ladris
Kameleon
Kameleon


Dołączył: 14 Mar 2011
Posty: 97
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:58, 10 Sie 2011    Temat postu:

Diana zamrugała. Tak, powoli odzyskiwała przytomność. „Czy ja jestem w niebie…” – pomyślała –A nie, jednak nie. Bowiem tuż przed oczyma miała... mordę Justina Biebera. Ech, głupio wyszczerzony gapił się na nią. Ale pochylił się o wiele, wiele za blisko, czuła nawet jego cuchnący oddech. I przez to właśnie odzyskała zdrowy rozsądek…
-Aaaa! Powietrza, Powietrza!! – Diana zerwała się z ziemi, odepchnęła Biebera i zaczęła łapczywie wdychać powietrze. Po kilkunastu głębokich wdechach powoli się uspokoiła.
- Mam nadzieję, że nie robiłeś mi usta -usta?! -Zapytała nagle
Justin uśmiechnął się tajemniczo.
- Uch, co za ohyda… – Diana wykrzywiła się – Kiedy ty ostatnio myłeś zęby?
- No cóż, tak naprawdę to od przybycia do ETAP-u. Ale… - Chłopak zaprezentował swoje nieskazitelnie białe zęby – … wapienko dla gryzoni robi swoje.
Diana zaczęła się rozglądać. Znajdowali się na plaży, obok klifu. No tak. Zaczęła sobie wszystko przypominać -Caine, Astrid, wędki i skok z klifu. To na pewno poruszyło Caina. Dziewczyna była pewna, że rzucił Astrid i już ją opłakuje klęcząc na skraju klifu i przy blasku gwiazd prosi Boga o wybaczenie…
- Diano, jesteś tam? – Justin zaczął jej pstrykać przed twarzą. Musiała na chwilę odpłynąć. –Spytałem Cię, co sądzisz o moim nowym image’u?
Diana zerknęła na niego. Wyglądał całkiem zwyczajnie, może oprócz tego , że zamiast odnóży krocznych ma syreni ogon, pokryty fioletowymi łuskami i ma na sobie górę od bikini, doskonale komponującą się z dołem
- Justin, nie popisuj się, dobrze wiem, że wypchałeś to sobie watą – Diana nie wydawała się być zaskoczona.
-Kurczę – tamten zaklął pod nosem, a następnie zwrócił się do młodej i ładnej syreny -Rebecca, mówiłem Ci, że się na to nie nabierze.
- Kim ona jest?
- Rebecca. To ona przemieniła mnie w syrena. A tak właściwie to Trytona. Poprosiłem ją o to, bo podobno syreny mają piękny głos. Wiesz… Osobiście uważam, że mam nieziemski głos, ale przemieniłem się, żeby był bardziej męski i żeby nastolatki się nie nabijały – wyjaśnił Justin – Pomogła mi też cię wydostać z kosodrzewiny. Nieźle się walnęłaś w ten swój łeb.
Diana odruchowo dotknęła czoła. Cała jej głowa owinięta była opatrunkiem z liścia palmy i aloesu.
- Muszę dostać się do domu – westchnęła.
- Nie ma sprawy, zaraz ci załatwię transport – Bieber wyciągnął jakąś muszlę i zaczął w nią trąbić. Potem przyłożył ją do ucha.
- Kurczę, nie odbiera. – Chłopak ze złością rzucił ‘komórką’ o skałę. –Jeśli ten kretyn zaraz nie zadzwoni… Ja już wyczerpałem swoje 600 minut na kartę. Teraz niech on się martwi, jak się ze mną porozumieć….
Nagle z muszli wydobył się głos – Halo?
Justin niechętnie podniósł telefon.
- Halo, Quinn? Słuchaj, masz podjechać pod klif Teraz! Musimy podwieźć pewną uroczą panienkę do Perdido Beach.
Przez chwilkę było słychać podniesiony głos Quinna.
- Pfff, Nie obchodzi mnie, że właśnie łowisz płetwala błękitnego. Przyjeżdżaj - Justin kontynuował rozmowę – Mogę ci ofiarować…. Najnowszy album Seleny Gomez z autografem i oryginalnym plakatem w zamian za tą przysługę.
Po chwili dyskusji Quinn się w końcu zgodził.
- No. Powinien za chwilę być….
4 godziny później…
Hen, hen na horyzoncie pojawiła się mała łódka. Kiedy się trochę przybliżyła, okazało się że to Quinn.
Kiedy już przybił do brzegu, spokojnie wysiadł z łodzi .
- I ty się jeszcze uśmiechasz?! – warknął Bieber – Miałeś tu być co najmniej 3 godziny temu!!!
- Co JA poradzę, że akurat były korki ?! – odparł tamten
- Chyba powariowałeś… jak na oceanie mogą być korki??
- Normalnie. Na dodatek Titanic zatopił się tuż przed moją łodzią. Wiesz ile to trwało? – powiedział Quinn.
Po pewnym czasie chłopcy skończyli rozmowę i wszyscy (oprócz Rebecki) wsiedli do łódki. Quinn odpalił silnik i udało im się przepłynąć … 20 metrów.
- A niech to – jęknął Quinn – Paliwo się skończyło. No trudno – będziemy musieli użyć wioseł – dodał, po czym wyciągnął rękę w kierunku schowka na wiosła. Po kilkukrotnym sprawdzeniu schowka, chłopak stwierdził, że nie ma tam nic oprócz paczki gum do żucia. Niestety wioseł nie było.
- Co do licha stało się z wiosłami?! – krzyknął.
Nagle Justin Bieber zaczął nerwowo pogwizdywać. Quinn spojrzał na niego wzrokiem Bazyliszka
- Coś ty zrobił? – spytał podejrzliwie – Jak nie powiesz to przejdę do ostatecznych środków… Łaskotek!
Quinn już wyciągał ręce, ale Justin nie wytrzymał.
- No dobra! Powiem! - przełknął ślinę – Zabrałem twoje wiosła, bo… nie miałem czym przekładać naleśników. Smażyłem je akurat na święto Naleśnika.
- Święto Naleśnika było pół roku temu! – warknął Quinn – A ty do tej pory nie oddałeś wioseł… I do tego nie podzieliłeś się naleśnikami?!
- No wiem, wiem. Jestem bardzo chytry i mam wyjątkowo słabą pamięć…. - BIeber odpowiedział płaczliwym głosem.
- No już mazgaju! Mam nadzieję, że naleśniki wyszły smaczne, bo tego ci nie wybaczę! – krzyknął tamten.
- O tak! Naprawdę, niebo w gębie… - Nie zdążył dokończyć, bo Quinn rzucił się na niego z zębiskami. Zadziwiło to Dianę, gdyż nie wiedziała, że Quinn ma takie wyostrzone, długie kły, które zatopiły się w szyi Biebera. Po pewnym czasie z ociąganiem oderwał usta i z zadowoleniem się oblizał.
- Nie wiedziałem….. że jesteś …wampirem – Jęknął ledwo żywy Justin, który bezładnie leżał na pokładzie.
- Teraz już wiesz – odpowiedział spokojnie Quinn i wrócił do sterowania łodzią. Udało mu się ją poprowadzić, dzięki patyczkom po lodach.
Jakiś czas później…
Nasi bohaterowie dobili wreszcie do Perdido Beach. Quinn zarzucił sobie Justina na plecy, a potem rzucił go na ziemię.
- Dziękujemy za skorzystanie z usług TAXI QUINN. Zapraszamy ponownie – wyrecytował, a potem odszedł.
- Na pewno nie skorzystam ponownie. – Diana usłyszała stłumiony głos Justina leżącego głową w piasku.

W następnym odcinku będzie coś o Robalu Wesoly


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Diana_Ladris dnia Śro 20:15, 10 Sie 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum GONE Strona Główna -> Fan-Art-Fan-Fiction! Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 5 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin