Forum Forum GONE Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Rozdział II
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum GONE Strona Główna -> GONE - to tylko ETAP / Archiwum 3.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gaia
Elektrokinetyk
Elektrokinetyk


Dołączył: 10 Maj 2011
Posty: 1117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:28, 18 Gru 2011    Temat postu:

[Obóz Chrisa]

Felice wciąż była pogrążona w ponurych myślach, gdy usłyszała szelest w krzakach.
Najpierw ujrzała rudę czuprynę, a potem dopiero całą sylwetkę. Zaskoczył ją, ale jej twarz rozświetlił uśmiech.
-James!-wykrzyknęła radośnie.
Zerwała się i podbiegła, by uścisnąć Uzdrowiciela, ale ten unikał jej wzroku. Z głuchym tapnięciem usiadł na liściach.
Felice kucnęła na przeciwko niego, usiłując zajrzeć mu w oczy. Kiedy po raz kolejny się nie udało, schwyciła jego brodę w dwa palce i zmusiła do spojrzenia na siebie.
-James-szepnęła-co się stało?
Chłopiec zwlekał z odpowiedzią.
-Nikt mnie nie potrzebuje. Pomyślałem, że może choć tobie się przydam-przyznał cicho.
Felice westchnęła.
-Martwiłam się o ciebie. Obiecałam cię chronić, a nie wiedziałam, gdzie jesteś.
-Kłamiesz-powiedział bez wyrzutu.
Dziewczyna bez słowa przyciągnęła go do siebie i zamknęła w mocnym uścisku. Wolną ręką pogładziła jego włosy.
-Zostań ze mną. Nie zostawiaj mnie więcej-szeptała.
-Nie będziemy przyjaciółmi-powiedział, ale się nie odsunął.
-Dlaczego?-zapytała, choć wiedziała, że w jego słowach kryje się odrobina prawdy.
-Jestem tylko rzeczą-odparł.
Zabrakło jej słów. W kąciku jej oka zalśniła łza.
-Po prostu zostań.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gaia dnia Nie 23:30, 18 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cukierkowa
Gyrokinetyk
Gyrokinetyk


Dołączył: 26 Kwi 2011
Posty: 622
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:14, 19 Gru 2011    Temat postu:

[PB]
Walec wracał na plac.
No kto by pomyślał.
W środku siedziały Cassandra i... Nicole.
Jak? Wspólniczki? Nie wiem.
-Dobra, ludzie. - krzyknęła ponownie przez megafon. - Wydaje mi się, że ktoś tu wraca. Konkretniej Cassandra proponowana na przewodniczącą Rady, jeśli takowa powstanie oraz Nicole, która też chce przejąć władzę. Powitajmy je brawami. - powiedziała sarkastycznie.
Rozległy się dość ciche i niezbyt entuzjastyczne brawa.
-Co tak cicho?!
Następne brawa były trochę głośniejsze.
-No i co? Jak z tą Radą, chcecie coś powiedzieć? Cassandra, Nicole - macie wolne pole do popisu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rexus Maximus
Gość





PostWysłany: Pon 16:15, 19 Gru 2011    Temat postu:

*Anu, wiesz, ja wysiadłem z walca, zanim go puściłem? Rozumisz? "Przed ruszeniem w drogę do obozu nad jeziorem (...)". Świetnie.*
Następnym razem pisz jaśniej, to nie będzie niepotrzebnych nieporozumień.
A.


[Obóz]

Chris usiadł w wodzie, przebierając palcami muł.
Podszedł do niego Ahlavic.
- Ktoś... chyba do niej przyszedł.
Afterhean zerknął na teleportera, po czym wstał. Wszedł do swojego namiotu, wytarł się, przebrał, i ruszył do Felice.
Zatrzymał się jednak za drzewem. Nie zauważyli go.
- Po prostu zostań.
Powoli zaczął się wycofywać.
Nie, nie nadepnął na gałązkę.
Wolnym krokiem skierował się do namiotu, kiedy usłyszał świszczenie w uszach.
Potrząsnął głową, po czym wszedł do płóciennego domku, zamykając za sobą zamek wejściowy i wczołgując się śpiwora.
Zapadł zmrok.
Powrót do góry
Shadow Rider
Odczytywacz
Odczytywacz


Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Pustyni

PostWysłany: Pon 17:59, 19 Gru 2011    Temat postu:

Gdzieś w lesie

Vall zmęczyła się pisaniem po kilku minutach. Odłożyła więc kartkę, a na kartkę długopis żeby ta nie odleciała. Podciągnęła nogi pod brodę i zasnęła.
[Pół godziny później]
Dziewczyna usłyszała wycie. Obudziła się i zobaczyła uciekające kojoty.
W sumie to mi to nie przeszkadza. Po prostu będę wolna.
-Dokładnie! Uciekajcie! Nie boję się was!
Ale od kojotów usłyszała tylko coś w rodzaju ochrypłego śmiechu. Chciała wstać. I wtedy zorientowała się że jest przywiązana do drzewa. Ale nie tylko za brzuch. Ręce miała związane z tyłu pnia. Nie mogła się ruszyć.
-Hej! Czekajcie! Żartowałam! Bardzo was lubię! Wypuście mnie...
Ale usłyszała już tylko wycie. Gdzieś w oddali. Zaczęło się robić ciemno.
Nie chcę tak skończyć. Nie ma nikogo. Kojoty gadają i przywiązują ludzi do drzewa. To jakieś chore...
-POOOOMOCY!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cukierkowa
Gyrokinetyk
Gyrokinetyk


Dołączył: 26 Kwi 2011
Posty: 622
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 15:28, 20 Gru 2011    Temat postu:

[PB]
Dobra, dobra. Dość tego.
Angela chciała użyć tego czegoś. Tej mocy. Żeby zniknąć. Przenieść się gdzieś indziej. Uciec.
-Żegnajcie! - krzyknęła przez megafon. - Może się już nie zobaczymy.
I zniknęła. Tak po prostu. Miała dość.
Ufff. Udało mi się.
Była na autostradzie. Popatrzyła - elektrownia była kawałek stąd. Miasto też. Była pomiędzy nimi.
Jak? Taki kawał?
Ale nie miała innego wyboru. Chyba.
[Pół godziny później, Las]
Angela nie wiedziała jak się znalazła w lesie. Po prostu coś ją tam ciągnęło. Może coś się stało.
Po co tu przyszłam? To bez sensu.
Wtedy coś usłyszała.
-POOOOOOOOMOCY! RATUJCIE MNIE!
Angela puściła się biegiem.
-Gdzie jesteś?! Chcę ci pomóc!
-TUTAJ! RATUJ! PROSZĘ...
-Gdzie?
Wtedy zobaczyła dziewczynę przywiązaną do drzewa. Miała pełno obtarć i ran. Ale gdy zobaczyła Angela na jej twarzy pojawił się nikły uśmiech.
-Ludzie. Co ci się stało?
-Ko...kojoty - wyjąkała.
-Jak?
Dziewczyna przywiązana do drzewa wzruszyła ramionami.
-Dobra, rozwiążę cię.
Podbiegła do drzewa. Supeł nie był jakiś straszny. Rozwiązała go w dwie minuty. Dziewczyna potarła nadgarstki.
-Dzięki.
-Proszę. Co niby miałam zrobić?
-Zostawić mnie samą w środku lasu na pastwę kojotów? Tak w ogóle to mam na imię Valla. Albo Vall.
-Ja jestem Angela.
Valla podała rękę Angeli. Ta potrząsnęła jej dłonią.
-Nawet nie wiem co by ze mną było, gdyby nie ty. Dziękuję. Mam u ciebie dług.
-Nie, no weź.
-Tak. Umarłabym jak nic.
-No cóż... Ale ja muszę iść. Chyba powinnam być na wyborach.
-Jakich wyborach?
-No wiesz. Ma powstać Rada. Można powiedzieć tak: dwie dziewczyny walczą o władzę. Jedna z nich przyjechała buldożerem, a potem chyba zawarły sojusz, czy coś.
-Chyba też powinnam tam pójść. A może nie.
-Cześć!
Angela zniknęła. Znowu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Shadow Rider
Odczytywacz
Odczytywacz


Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Pustyni

PostWysłany: Wto 19:13, 20 Gru 2011    Temat postu:

[Las]
-Cześć!
Angela zniknęła. Znowu.
-No dobra... Była tu Angela, która mnie uratowała, a teraz... jej nie ma. Zniknęła. No, ale trudno. Idę do Perdido Beach. Tu raczej się nie najem. A w Coates nikogo nie ma. A mi trzeba towarzystwa bo zaczynam gadać sama ze sobą. I trzeba mi jeszcze jedzenia.
[Godzinę później w P.B.]
Uh! Nareszcie jestem! Ale gorąco. Pić mi się chce.
Vall zbliżała się powoli do placu, na którym coś się działo. Coś ważnego. Kiedy dotarła do tłumu niektórzy zerkali na nią podejrzliwie. Była obdarta i podrapana. To znaczy nikt nie miał strojów galowych, ale akurat Vall najbardziej przypominała człowieka prehistorycznego.
Co się tak na mnie gapią? Aż tak ze mną źle?
Podeszła do jakiejś dziewczyny.
-Ekhem. Sorki. Czy wyglądam bardzo źle? Ale szczerze.
-Eeee... tak. Masz brudne i podarte ubranie i pełno zadrapań.
-Acha. Dzięki. Pa pa.
Vall odeszła dalej w tłum. Dosłyszała że ktoś krzyczy coś przez megafon. Zobaczyła dwie dziewczyny. To one coś tam krzyczały. Valli nie chciało się słuchać. Podeszła do nich, uprzejmie zabrała megafon i zaczęła mówić:
-Eee... Cześć! Jestem Vall. I chciałabym się spytać czy mogłabym skorzystać z czyjejś toalety i prysznica. I coś zjeść i się napić. I jeszcze czy ktoś mógłby mi dać jakieś nowe ubranie?
Cisza wśród tłumu.
-Acha. I jeszcze jedno. Powie mi ktoś co się tu dzieje?!


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cukierkowa
Gyrokinetyk
Gyrokinetyk


Dołączył: 26 Kwi 2011
Posty: 622
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:17, 21 Gru 2011    Temat postu:

[PB]
Hah. I co teraz?
Angela się włóczyła. Po mieście. Normalnie. Nie miała gdzie się podziać. Ta dziewczyna... Valla. To było dziwne.
-Eee... Cześć! Jestem Vall. I chciałabym się spytać czy mogłabym skorzystać z czyjejś toalety i prysznica. I coś zjeść i się napić. I jeszcze czy ktoś mógłby mi dać jakieś nowe ubranie? - usłyszała głośny głos tej dziewczyny. -Acha. I jeszcze jedno. Powie mi ktoś co się tu dzieje?!
To jest zdecydowanie bardzo dziwne. Bardzo, bardzo. Co ona tu robi?
Angela usiadła na chodniku. Nie wiedziała co robić.
-Widzę, że nie macie ochoty mi pomóc. - znowu usłyszała głos tej dziewczyny.
A kto chciałby użyczyć swojego kibla i ubrań jakiejś obdartej dziewczynie z lasu? I jeszcze jej jedzenie dawać. Co za nonsens!
Ta Valla.
Ale zresztą kogo ona obchodzi?! Tu się trzeba troszczyć o samego siebie!
Angela nie chciała tego robić. Właściwie po co? To tylko ją przenosiło, gdzieś... Nikomu nie zrobi tym krzywdy.
Chcę być daleko stąd. Chcę uciec.
Dziewczyna zawirowała. Chwilę później opadła na coś twardego.
Gdzie jestem?
To była pustynia, a Angeli wcale się to nie podobało.
Czemu jetem na pustyni? Nic złego nie zrobiłam!
Zawsze mogła wrócić. Miasto było daleko, ale przecież mogłaby się tam znaleźć w pięć sekund. A jednak ruszyła przed siebie. Sama nie wiedziała dlaczego.
Czemu ja tam idę? Ja nie chcę!
-Zabierzcie mnie stąd! Ja nie chcę tam iść! Boję się, że tam nie jest fajnie!
A jednak szła. Nie było nikogo kto by ją zatrzymał.
Co jest? Przecież to niemożliwe żebym chciała się tu znaleźć. Muszę przestać. Muszę wrócić do miasta.
Spróbowała znowu użyć tej mocy - na nic. Tylko nogi jej się pokręciły i upadła na ziemię. Ale chwilę później wstała. Wcale tego nie chciała.
-Czemu idę? Ja chcę przestać!
To nic nie zmieniło. Szła przed siebie. Nie mogła się zatrzymać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Shadow Rider
Odczytywacz
Odczytywacz


Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Pustyni

PostWysłany: Śro 16:11, 21 Gru 2011    Temat postu:

-Albo wiecie co. Niech mi ktoś tylko powie co się tu dzieje. Wrócę sobie do domu. Właśnie przypomniałam sobie że przecież dalej mam dom. Acha! I dzięki za pożyczenie megafonu!
Vall oddała megafon tej dziewczynie, która przed chwilą go trzymała i podeszła do tłumu.
-No to co? Powie mi ktoś co się stało? Czemu kojoty gadają? Czemu ktoś sobie tak nagle znika? Hmm...?
Niektórzy patrzyli się na nią jak na wariatkę. Może nią była. Może za mocno uderzyła się w ten parapet. W końcu odezwał się jakiś chłopak.
-Z choinki spadłaś? Nastał ETAP. Dorośli zrobili "puff", a Perdido i okolice są zamknięte w bańce. Zwierzęta się mutują, a dzieciaki mają moce. A ten kto wyruszy na pustynie wraca i słyszy głosy. No bo to jest ETAP.
-Acha! Dzięki. No to pa wszystkim. Może jeszcze kiedyś was odwiedzę. Pa!
Vall ruszyła w stronę autostrady. Szła tak, a później skręciła w dół.
[Coś około pół godziny później gdzieś koło lasu]
Znowu las? Ech.. no, ale niedługo znowu będę w domu.
-Chyba jeszcze jakiś kilometr.
Vall usiadła na kamieniu (już nie pod drzewem) i postanowiła odpocząć. Po chwili zeszła z kamienia i położyła się na ziemi. Zasnęła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vringi
Game Master
Game Master


Dołączył: 01 Cze 2010
Posty: 452
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 2/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:47, 25 Gru 2011    Temat postu:

[Obóz Chrisa]
- Po prostu zostań.
Skoro tego chcesz.
Skinął głową spoglądając w dal. Na szczęście w ETAP-ie nie było deszczu więc nie musiał się martwić o to że zmokną mu spodnie.
No chyba że jakiś kojot oznaczył właśnie tutaj swój teren.
- Może wstaniemy? - zapytał spoglądając jej w oczy. Jego niebieskozielone oczy spoglądały w jej szare oczy - Trudno mi się oddycha i chce mi się spać.
- Ach. No pewnie. - odparła Felice. Nawet jeśli była zmieszana to dobrze to ukrywała. - Dobra, chodź do mojego namiotu.

*ranek*
Obudził się z głową wtuloną w pierś dziewczyny. Przez chwilę nie był tego świadomy, dopóki nie dostał po twarzy.
- Co ty wyprawiasz?!? - krzyknęła na niego Felice. Potarł zaczerwieniony policzek unikając jej wzroku.
- No właśnie nie wiem. - widząc jej zaskoczenie wzruszył ramionami i uśmiechnął się. - Nic nie zrobiliśmy? No wiesz... - przechylił głowę próbując ukryć rumieniec.
Felice zaśmiała się cicho. James wyszedł z namiotu mało nie wpadając na wysokiego, rosłego blondyna.
- Co tu robisz młody? - zapytał tamten uśmiechając się "przyjaźnie". O ile rekini uśmiech można nazwać przyjaznym. Od tego uśmiechu wszystkie włosy na karku stawały dęba.
- Nie odpowiadasz? - zapytał poważniejąc. Chwycił White'a za włosy i pociągnął go do siebie. - Nie zadzieraj ze mną bo zrobię ci krzywdę.
- Wszystko jedno. Ale najpierw uzgodnij to z Felice.
Jeśli jeszcze ktoś nie widział zaskoczonego Chrisa powinien właśnie wyskoczyć z krzaków i wykonać przynajmniej 30 zdjęć. Różnymi aparatami, tak na wypadek, gdyby miał zacząć gonić paparazzi-amatora.
Po prostu, bezcenna mina.
- Czekaj czekaj czekaj! Wszystko jedno? - chłopak wybuchnął śmiechem łapiąc się za brzuch. - Ahahahaha!
- Tylko się nie zapowietrz, bo złapiesz czkawkę. - odrzekł obojetnie Uzdrowiciel.
- Co tam mówi... hik! - czknął co go jeszcze bardziej rozbawiło. Oddalił się więc śmiejąc się wniebogłosy.
Świr.
Następnie wrócił do namiotu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Shadow Rider
Odczytywacz
Odczytywacz


Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Pustyni

PostWysłany: Pon 21:06, 26 Gru 2011    Temat postu:

[Gdzieś na drodze]

Vall obudziła się.
Nie ma kojotów? Nie jestem przywiązana do drzewa? Nikt mnie nie uprowadził?
-To dobrze.
Dziewczyna wstała i przeciągnęła się. Właściwie to nie wiedziała ile spała. Nie wiedziała też, która godzina ani jaka pora dnia. Ważne że nikt jej nie przywiązał do drzewa.
-Co to ja miałam zrobić? Acha! Idę do domu. To będzie... w... tamtą stronę.
Ruszyła przed siebie. Była w miarę wypoczęta. No może nie do końca bo drobne kamienie wbijały jej się w plecy. Ale przynajmniej się wyspała.
[Jakieś pół godziny później]
-Dooomek! Taaaato! Już jestem!
A nie... przecież dorosłych nie ma. Ale może Gandalf będzie.
-Gaaaandalf! Chodź tutaj!
Zza domu wybiegł średniej wielkości husky. Radośnie zaszczekał i podbiegł do Valli. Dziewczyna objęła psa i tuliła go przez dłuższą chwilę.
-Mój kochany piesek. Jesteś głodny? Tak? No to chodź. Ja też jestem głodna. Zjemy coś razem.
Vall z Gandalfem weszli do domku. Pies dostał pełną miskę karmy, a dziewczyna przystąpiła do próby zrobienia sobie tosta. Ale nie wiedziała gdzie jest toster więc zrobiła sobie kanapki z serem, szynką, pomidorem, ogórkiem, zimnym kotletem oraz sałatą. Zjadła je ze smakiem. Potem skorzystała z toalety, umyła się i przebrała. Następnie wyszła z Gandalfem do ogródka za domem. Miała zamiar się z nim pobawić lecz najpierw postanowiła o nim posprzątać. Grzeczny piesek załatwiał się tylko w jedno miejsce. Po sprzątnięciu Vall stanęła wyprostowana, zaczerpnęła powietrza i... zobaczyła że coś lub ktoś się do niej zbliża. Tak. Coś.
-O nie! To znowu kojot!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shadow Rider dnia Wto 15:31, 27 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gaia
Elektrokinetyk
Elektrokinetyk


Dołączył: 10 Maj 2011
Posty: 1117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 0:12, 27 Gru 2011    Temat postu:

-Masz dzień wolny-powiedziała Felice, wciągając świeżą koszulkę. -Poznaj obóz, znajdź sobie przyjaciół.
James skrzywił się, ale nic nie powiedział.
-Wracam wieczorem i chcę, żebyś tu wtedy był, bo musimy porozmawiać-kontynuowała, sznurując buty.-Tymczasem rób, co chcesz.
Była już jedną nogą na dworze, gdy spytał cicho:
-Gniewasz się?
Odwróciła się i uklękła przed chłopakiem.
-No co ty-odparła- nie umiem się na ciebie gniewać.
Na dowód swoich słów pocałowała go w czubek rudej głowy.
Wyszła z namiotu, nie czekając na komentarz.

W oddali dostrzegła sylwetkę Chrisa.
-Hej, wodzu!-wykrzyknęła, nie kryjąc swojego dobrego humoru.
Jasnowłosy obrzucił ją krytycznym spojrzeniem.
-Przyszłaś się wytłumaczyć?-zapytał i czknął.
Felice roześmiała się głośno i rozłożyła szeroko ramiona.
-Nie-rzekła z uśmiechem-mam pomysł.


666. post Wsciekly


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gaia dnia Wto 13:35, 27 Gru 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cukierkowa
Gyrokinetyk
Gyrokinetyk


Dołączył: 26 Kwi 2011
Posty: 622
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:41, 27 Gru 2011    Temat postu:

[Pustynia]
Ja tam nie chcę iść! Dlaczego?!
Angela wolno szła przez pustynię. Chciała zawrócić, ale to jej nie wychodziło. Chciała się zatrzymać, ale tylko plątały jej się nogi. Chciała się zmusić do ruchu w innym kierunku, ale tylko upadała i mimowolnie wstawała.
-Przecież ja nic nie zrobiłam!
Chwilę! A może coś zrobiłam?
-To moja wina!
Udało jej się stanąć na chwilę.
Przecież... Kiedy przyjechali ci na skuterach. Zabijałam ich. Ale nie chciałam. To siła wyższa.
Chodź. - usłyszała głos w swojej głowie.
O nie! Muszę się poprawić! Muszę coś z tym zrobić. Nie zamierzam do ciebie iść.
Chodź do mnie. Pomogę ci.
Ta, jasne.
Znowu ruszyła. Ale... W drugą stronę! W stronę miasta!
Tak! Udało mi się!
Zaczęła iść szybciej. Normalny chód, trucht, w końcu bieg.
-Przecież mogę tam wrócić już. Teraz.
Ledwo ta myśl przemknęła przez jej umysł pojawiła się w mieście. Upadła na gorącą jezdnię. Wstała.
Udało mi się!
Ruszyła w stronę placu. Pewnie Cassandra i Nicole dalej walczyły o władzę. Doszła na miejsce. Ale nie chciała się wyróżniać. Wmieszała się w tłum.
Tu jestem spokojna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anaid
Przenikacz
Przenikacz


Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 268
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 15:21, 27 Gru 2011    Temat postu:

[PB]



„Rób co chcesz, myśl,
Niczego nie żałuj.
Rób co chcesz, bierz,
Niczego nie żałuj.
Wierz w co chcesz,
Rób co chcesz.
Ja mogę gadać,
A Ty i tak pójdziesz złą ścieżką”





Na usta cisnął się Nicole szyderczy śmiech.
Wróciła Angela.
Tylko, że jej pewność siebie nieco się…ulotniła.
Ciemność nie była do końca zadowolona.
No cóż, nie dziwię się. – pomyślała z rozbawieniem.
Ona ma wyrzuty sumienia. Boi się.
Nie spodziewała się tego. Czyżby Ciemność zorientowała się, że Nicole nie podda się tak łatwo i chciała z nią współpracować? Miła odmiana.
Ciebie?
W jej mentalnym głosie było słychać nutę kpiny.
Ciemność nie odpowiedziała. Najwyraźniej nie ma poczucia humoru.
- Ciężki mamy spór. Cassandro, by skończyć to jak najszybciej… Rezygnuję. Przejmij władzę, by skończyć to jak najszybciej.
Rozległy się szepty.
- Ja zostanę pomocnikiem Cassandry. Jeżeli ktoś jeszcze wyraża taką chęć zapraszam w najbliższym czasie.
W tłumie rozległy się bardziej optymistyczne głosy.
- Doskonale. – zawołała, po czym skłoniła się lekko Cassandrze z uśmiechem. – Gloria victis, Cassandro. Deus tibi gesturos uictore. Si Deus est hic.
Dziewczyna uniosła brew. Nicole ze smutnym uśmiechem potrząsnęła głową.
- Mówiłaś, że chciałabyś dowiedzieć się czegoś więcej o Ciemności. Słucham pytań.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Anaid dnia Wto 15:36, 27 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Shadow Rider
Odczytywacz
Odczytywacz


Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Pustyni

PostWysłany: Wto 15:46, 27 Gru 2011    Temat postu:

[Dom Valli]

-Spadaj stąd kojocie! Nie chcę cię tu!
Kojot się zbliżał.
-Idź sobie! Idź!
Kojota to nie ruszało. Szedł dalej przed siebie w stronę domu Valli. Zawył głośno. Wtedy z lasu wyszło więcej kojotów. Zaczęły zbliżać się. Wszystkie razem.
-Idźcie! Nie chcę was tu! Zostawcie mnie w spokoju!
I wtedy kojoty zatrzymały się nagle. Stały chwilę. Zaczęły zwijać się z bólu. Coś zadawało im ból. Ale co?
Tak! Oddalają się. Nareszcie.
Kojoty zawróciły i popędziły w stronę pustyni.
-Okeeeej... nie wiem co się dzieje. Ale... One coś krzyczą. Ciemność? O co chodzi? Gandalf? Może ty wiesz?
Pies popatrzył na dziewczynę jakby mówił: "Wiem tyle co ty. Nic więcej." Vall weszła z Gandalfem do domu. Zaczynało się robić ciemno. Pies położył się na łóżku Valli.
-Dobry pomysł piesku.
Dziewczyna włożyła na siebie czystą piżamę i wgramoliła się pod kołdrę. Leżała kilka minut po czym zasnęła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cukierkowa
Gyrokinetyk
Gyrokinetyk


Dołączył: 26 Kwi 2011
Posty: 622
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:37, 28 Gru 2011    Temat postu:

[PB]
Nicole patrzyła się na Angelę.
Coś jest nie tak.
Coś było nie tak. Nicole wiedziała. Wiedziała, że Angela się boi. Ale skąd?
Czyli obie rządzą? Cassandra i Nicole? Jakoś nie mogę w to uwierzyć.
Tłum trochę się przerzedził. Ludzie zaczęli wracać do domów. Władza została przejęta przez Cassandrę i Nicole, nie było po co tam siedzieć. Tak myśleli ludzie. Ale na placu dalej było trochę osób. W tym Angela.
Nie mogę tak cicho siedzieć. A może mogę?
Nie mogła.
-Czyli kto rządzi? - krzyknęła Angela.
Ludzie zaczęli pokazywać ją palcami.
-To ta. - szeptali.
-To ja! Uciszcie się już!
-Rządzi Cassandra, ja jej pomagam. - powiedziała w końcu Nicole.
-Dobrze wiedzieć. Dobrze wiedzieć...
-Możecie już iść. Koniec wyborów. - powiedziała Nicole przez megafon.
Skąd ona go ma?
-Koniec! - krzyknęła jeszcze raz Nicole.
Dobra. To chyba nie był najlepszy pomysł. Po co tu wracałam. A może...
Angela się teleportowała na plażę. Przeszła kawałek, wzięła motorówkę i wypłynęła.
To jest dobry pomysł.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Shadow Rider
Odczytywacz
Odczytywacz


Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Pustyni

PostWysłany: Śro 20:54, 28 Gru 2011    Temat postu:

[Dom Valli]

Vall obudziła się. Nie pospała długo.
Czemu nie śpię? nigdy się nie budzę. A jak już się budzę to nie bez powodu.
Usłyszała przeciągłe wycie oraz stukanie i chrobotanie.
-Kojoty.
Dziewczyna pospiesznie wstała. Ubrała się i zepchnęła Gandalfa z łóżka.
-Wstawaj piesku. Przeprowadzamy się bo już dłużej tu nie wytrzymam tu nie wytrzymam.
Pogrzebała pod łóżkiem w poszukiwaniu latarki. W jej domu pod każdym łóżkiem była latarka i zapasowe baterie. Oraz pistolet. Taki mini zestaw przetrwania w nagłym wypadku. Vall zgarnęła te rzeczy. Pistolet wzięła w prawą rękę, baterie do kieszeni, a latarkę do drugiej kieszeni. Zeszła do kuchni i zobaczyła że kojoty próbują dobić się do jej domu. Ale nie wszystkie.
-Nie! Brudzą mi w ogrodzie! Wszędzie są ich... Argh! Mam dosyć!
Porwała duży plecak z szafy i spakowała dużo jedzenia i wody, trochę ubrań, zdjęcie rodziny i śpiwór. Chciała również spakować kilka eksponatów ze swej Gwiezdno Wojennej kolekcji lecz dopiero teraz zauważyła ze w jej pokoju nie ma jej starych rzeczy. Oczywiście oprócz łóżka i szafy.
-A więc to tak! Tata posłał mnie do Coates i już moje rzeczy wyrzuca!
Zdenerwowana dziewczyna otworzyła jakąś szafę, do której nikt chyba nie zaglądał od dłuższego czasu. Wyleciały z niej jej wszystkie rzeczy. Wzięła miecz świetlny, brązową i czarną pelerynę oraz hełm Vadera.
Hmm... a gdyby tak... no może, ale muszę znaleźć klucze od samochodu.
Znalazła na blacie w kuchni. Wzięła Gandalfa i weszła do garażu. Wepchnęła tam swój dobytek i Gandalfa. Pozamykała cały dom i wróciła do samochodu. Wyjechała powoli z garażu i ten również zamknęła. Znów wsiadła do pojazdu.
-Ale fajnie! No nie Gandalf? Jeżdżę sobie autem taty. Pa pa domku! Żegnajcie przeklęte kojoty!

[Trochę później w Perdido]
Zobaczyła pusty rynek. Zobaczyła też megafon. Zabrała go i wsiała do samochodu. Założyła hełm Vadera ze "zmieniaczem głosu" i zawołała przez megafon:
-Drżyjcie przede mną. Wyjdźcie ze swych schronów bo przyjechałem was unicestwić. Bo oto przybywam ja, mroczny...
Na rynek zaczął wylewać się tłum ciekawskich. Ktoś krzyknął coś o Ciemności. Wtedy Vall wyskoczyła ze swojego auta. Była w czarnej pelerynie oraz miała hełm Vadera. W ręce trzymała miecz świetlny.
...Darth Vader!
Usłyszała śmiechy. O to jej chodziło.
-Ale nie ma się co śmiać! Przybywam właśnie z moim potężnym magiem. Gandalfem! Dopiero co przeszedł na ciemną stronę mocy! Pokaz się, o Gandalfie!
Z auta wyskoczył husky w brązowej pelerynie. Wyskoczył i zawył. A potem zaczął wesoło merdać ogonem.
-Oj zepsułeś! No dobra! To znowu ja. Vall. Cieszycie się? No pewnie. A jest jakaś wolna chata? Albo namiot? Bo w moim domku zamieszkały kojoty. No to jak z tym namiotem?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cukierkowa
Gyrokinetyk
Gyrokinetyk


Dołączył: 26 Kwi 2011
Posty: 622
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 8:28, 29 Gru 2011    Temat postu:

[PB]
Angela spojrzała na miasto,a chwilę później palnęła się w głowę.
-Anna. Jak mogłam o niej zapomnieć?
Dziewczyna biegła ulicami do domu przyjaciółki.
-Anna, uciekam stąd. Idziesz ze mną?
-Dobra, co mi szkodzi. A gdzie?
-Na wyspę.
-Jak to na wyspę?
-Przed ETAP-em mieszkali tam jacyś bogacze. Mamy szanse na przeżycie.
-No to chodźmy.
Dziewczyny ruszyły ulicami miasta. Zobaczyły jakieś zamieszanie i rozlegające się co chwilę chichoty. W końcu doszły do portu.
-Jedziemy.
Wskoczyły na motorówkę i Angela odpaliła silnik.
Czy to na pewno dobry pomysł?
Tak, na pewno.
A może nie?

Ale już płynęły. Chcą się oderwać od tej szarej rzeczywistości.
-A na jaką wyspę płyniemy? Słyszałam, że są tu trzy.
-Z tego co mi się wydaje to na Santa Elissę.
-Aha.
Płynęły i płynęły.
-Jest tu coś do jedzenia?
Angela zobaczyła schowek.
-To. - pokazała na małe drzwiczki.
Anna je otworzyła.
-Tak! Mamy tutaj kilka butelek picia. Sok, woda i cola. Są też batoniki i jakieś owoce.
-Daj mi batona, proszę.
I płynęły. W końcu zrobiło się ciemno.
-Nie martw się. Niedługo będziemy. Ta motorówka jest bardzo szybka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Shadow Rider
Odczytywacz
Odczytywacz


Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Pustyni

PostWysłany: Czw 13:01, 29 Gru 2011    Temat postu:

[PB]

-Nie będzie namiotu? A to szkoda. Zamieszkam w samochodzie. No to ja się idę urządzić. A macie jakąś wolną łopatę?
Ktoś wyrzucił jakąś brudną łopatę pod jej nogi.
-No dzięki. Oddam jak już mi nie będzie potrzebna. A tymczasem pa pa!
Vall z Gandalfem wgramolili się z powrotem do auta. Rozłożyła siedzenia. Na jednym przygotowała posłanie dla Gandalfa, a na drugim dla siebie. Zdjęła przebranie z siebie i psa. Wygrzebała batonika i zjadła ze smakiem.
Coś mi się wydaje że mnie tu nie lubią.
-Gandalf? A ty jak myślisz?
-Ale o czym?
-Ty... ty... g-g-gadasz? Nie możliwe. Ale nie wygadaj nikomu ze gadasz. Ok?
Gandalf tylko mruknął. Zamerdał ogonem i polizał Vall po twarzy.
-Co ja w ogóle gadam? Przecież on nie gada. To pewnie przez ten parapet, w który uderzyłam głową w Coates. A może pójdę się z kimś zapoznać? Chodź Gandalf! Idziemy na spacer.
Wyszli z samochodu. Vall postanowiła iść w stronę plaży. Gdy dotarła do plaży skierowała się w stronę Clifftop. Szła tak i szła. Od czasu do czasu rzuciła jakiś patyk Gandalfowi. I nagle wpadła w coś. Nie widziała tego czegoś ale poczuła ból.
Znowu w coś walnęłam głową. Ehh...
Zobaczyła ścianę. Mleczno szarą. Świeciła słabym światłem.
-Co to jest?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vringi
Game Master
Game Master


Dołączył: 01 Cze 2010
Posty: 452
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 2/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:24, 29 Gru 2011    Temat postu:

[Obóz Chrisa]
James od dobrych dwóch godzin spacerował po obozie szukając czegoś do roboty. Pomógł w przenoszeniu jakichś pudeł, rozdzielaniu racji żywieniowych i ładowaniu broni.
Poza tym obserwował życie uczniów Coates Academy. Mając na uwadze że większość z nich jest potencjalnymi kryminalistami starał się jak najmniej rzucać w oczy swoją ciekawością.
Tym bardziej zdziwiło go gdy jeden z tamtych podszedł do niego.
- Czemu nam pomagasz? Przecież musisz być świadomy tego że ci nie zaufany. Więc pytam: dlaczego tu przyszedłeś?
- Szukałem Felice - odrzekł po chwili milczenia. - Zniknąłem na jakiś czas, szczerze mówiąc wbrew własnej woli. I okazało się że nikt poza nią mnie nie potrzebuje. Dlatego tu przybyłem.
Tamten gorączkowo nad czymś myślał. Wysoki brunet o rok starszy od White'a.
- Dobra, rozumiem. Jesteś w niej zakochany....
- To nie tak. - wymruczał pod nosem Uzdrowiciel.
- ... po uszy. - ciągnął dalej, niewzruszony protestem rudzielca - Rozumiem co czujesz i dlatego nie mogę czuć do ciebie antypatii. Jestem Jacob.
- James. - stali tak obaj w kompletnej ciszy. Po chwili White zauważył zniecierpliwienie tamtego. - Gdybyśmy uścisnęli sobie dłonie reszta uznałaby to za spoufalanie się z intruzem, prawda? - wyjaśnił Jacobowi.
- Raczej tak.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Premit
Super Szybki
Super Szybki


Dołączył: 12 Lip 2011
Posty: 400
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:00, 29 Gru 2011    Temat postu:

Pb]

Cassandra i Nicole. Nicole i Cassandra. Władza w rękach Nicole i Cassandry. Dobrze, jeśli same tego chcą. Więc mój pomysł nie przeszedł, nic tu po mnie.
-Gratulacje. Mam nadzieję, że dacie sobie radę ze wszystkim. Trzymam kciuki. – powiedziała ironicznie Bandit. Chociaż chyba sama w to nie wierzyła.
Czas się stąd wynosić mała.
Dziewczyna oddalała się od placu. Zmierzała w kierunku plaży. Na niczym jej specjalnie nie zależało. Była wolna, wolna jak fruwające na niebie ptaki. Szła powoli, zaczęło ją to jednak nudzić, dlatego przyśpieszyła kroku i znów użyła swej mocy. Już po chwili była nad oceanem. Podeszła bliżej niego i zanurzyła stopy. Przez dłuższą chwilę ciepła woda oblewała jej dolne kończyny. Usiadła na piasku. Wiatr rozwiewał jej włosy. Była naprawdę szczęśliwa. Jednak w pewnej chwili na jej twarzy pojawiło się zdziwienie. Odczuła, że temperatura znacząco spadła. Na jej rękę spadł biały płatek, który po kilku sekundach zamienił się w wodę.
Nie, nie mogę w to uwierzyć. Prze przecież to jest… śnieg. Nie! Jeszcze tego tu brakuje.
Bandit była oszołomiona. Temperatura spadła jeszcze bardziej, na pisaku pojawiła się biała pierzynka. Dziewczyna bardzo zmarzła. Nie. Proszę ktokolwiek to zrobił niech przywróci słońce.
-Nawet nie wiesz ile to przyniesie kłopotów! – krzyknęła do pustej przestrzeni.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Premit dnia Czw 21:05, 29 Gru 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum GONE Strona Główna -> GONE - to tylko ETAP / Archiwum 3. Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin